Wpłaty na leczenie chłopców prosimy kierować na konto Fundacji

Alior Bank
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
21323 - Petelczyc Jacek lub 21324 Petelczyc Kacper
- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Przekaż 1% podatku

W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904

W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:
21323 Petelczyc Jacek

lub

21324 Petelczyc Kacper

Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ośrodek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ośrodek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2016

Zajęcia i zabiegi na 2016/17

Przyszedł czas , na konkrety. O naszych dalszych pierwszych razach już wkrótce, natomiast dziś mam już opracowaną kartę zajęć i zabiegów na najbliższy rok szkolny.
Chciałbym ją wam przedstawić.
Byłam dziś w Orew na konsultacjach w sprawie moich chłopaków, otrzymałam w/w kartę , oraz założyliśmy plan działania na ten rok, usłyszałam kilka bardzo miłych słów po obserwacji braci ,przez terapeutów ,od rozpoczęcia roku szkolnego  , a jak pisałam w poprzednim poście mieliśmy dwa miesiące przerwy ( pierwszy raz w życiu).
Ogólnie jest bardzo dobrze, ale pracy mimo wszystko bardzo dużo ;-)
  Z  ośrodka, prawie , że wyfrunęłam.
Po takich słowach nauczycieli i terapeutów, uwierzcie
każda (y ) by wyfrunął. ;-)
Ale nie będę się chwalić, bo w sumie o tym  tak trochę wiem ;-). W końcu ciężko nad nimi pracujemy ja z mężem i najbliższą rodziną, oraz nasz sztab rehabilitacyjny ;-)
Ale nie zapeszajmy, jest lepiej niż było , ale jak wiecie z naszymi chłopcami jest różnie, a szczególnie forma spada jak ich pochwalę, więc nie będę tego robić, choć mam na to ogromną ochotę :-)
Poniżej nasz i tak nie pełny plan zajęć.




poniedziałek, 28 marca 2016

Męka, śmierć i Zmartwychwstanie Pana Jezusa - Przedstawienie teatru "Decorum"

 Myślałam, że podołam prowadzeniu bloga, i informowaniu Was na bieżąco jak pracujemy, co poprawiamy, jak żyjemy.
Niestety trochę to moje pisanie poszło na bok, to wszystko za sprawą zbyt dużej ilości zajęć jak na 12 godzinny dzień pracy.
Najzwyczajniej w świecie nie mam czasu.
Udaje mi się częściej wrzucić coś na naszego facebooka, gdyż mogę to zrobić z telefonu, w każdym możliwym miejscu i czasie. 
Tam też obiecałam opisać całe przedstawienie chłopców. Z małym opóźnieniem zrobię to właśnie dzisiaj.
To opóźnienie w żaden sposób nie było zaplanowane, to wszystko za sprawą choroby, która dopadła braci, i z którą musieliśmy ostro walczyć.
Święta spędziliśmy w domu z ponad 40 st. gorączką , która przez parę dni schodziła max do 39st, i to po dawce lekarstw. Skończyło się w szpitalu, z którego dzięki Bogu udało nam się wyjść tego samego dnia.
Choć na dzień dzisiejszy jest mała poprawa chłopcy, a w szczególności Jacek zostają jeszcze tydzień w domu. 
O chorobach nie będę więcej pisała , wracam do przedstawiania. 
Zapraszam na widowisko przedstawiające mękę, śmierć i Zmartwychwstanie Pana Jezusa.
W roli głównej:
Pan Jezus- Jacek
żołnierz- Kacper

Jezus wjeżdża do Jerozolimy
Jezus jedzie na osiołku i spotyka ludzi trzymających
 w rękach gałęzie palmowe.


Ostatnia Wieczerza

Jezus umywa nogi Apostołom



Ostatnia Wieczerza 

Jezus modli się w Ogrójcu
«Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!»

Pojmanie Pana Jezusa

Pan Jezus skazany na śmierć
przez Piłata 

Jezus przed ukrzyżowaniem został wyszydzony przez rzymskich żołnierzy. „Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę

Droga Krzyżowa 

Jezus na krzyżu umiera 


Jezus Zmartwychwstał !!!
Alleluja 

sobota, 12 września 2015

Nowe próby, nowe szczyty

Trochę nas tu nie było, ale to za sprawą bardzo długich wakacji, chłopcy pierwszy raz w życiu,  mogli odpocząć od szkoły, praktycznie całe dwa miesiące.
Trochę się tego obawiałam, brak zajęć rehabilitacyjnych, troszkę mniej dyscypliny, bo chłopcy odpoczywali raz u jednej , raz u drugiej babci, a wszyscy doskonale wiemy jaka to " instytucja" ;-).
Okazało się jednak, że wyszło nam to wszystkim na dobre. Panowie wypoczęli.
Pod koniec sierpnia, już odliczali dni powrotu do szkoły.
Odpoczywaliśmy w górach, gdzie bracia zdobywali szczyty, tu również były obawy, jak dadzą sobie radę, bez marudzenia się nie obeszło, ale weszli na niejedną górę.
W domu dołożyliśmy im trochę obowiązków, choć 
 co do ich samodzielności, nie mamy żadnych zastrzeżeń. Chłopcy potrafią zrobić już prawie wszystko, w szczególności Jacek radzi sobie świetnie. 
Ostatnio nawet sam wymyśla sobie śniadania, które również sam przyrządza. Między innymi serek danio, z rozgniecionym bananem i płatkami owsianymi. 
Także jest dobrze ;-)



Jest już wrzesień, więc wróciliśmy do szkoły ;-)
Pierwszy tydzień w ośrodku minął nam bardzo spokojnie. Jacek zaczął już cykl 10 zabiegów fizykoterapii, oraz został zakwalifikowany do zabiegów takich jak:
- bioptron,
-  zabiegi aquavibron
- masaż suchy
- ciepłe okłady zelowe
- kinesiotaping
Jak na początek to chyba wystarczy, choć dla Jacka najlepszą rehabilitacją i tak są wyjazdy do Medjugorie. To one dają mu takiego power-a , że po powrocie Go nie poznaję ( oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa)
A żeby było zabawniej , to starszy z braci wczoraj na pielgrzymkę wyjechał, wraca w przyszłą sobotę. 
Do w/w wyjazdu przygotowywał się od miesiąca, szkoda, że nie mogę Wam pokazać jak on się cieszył, jak przeżywał, i jak próbował nam wytłumaczyć, co tam będzie robił.
Zrobił się z Niego już taki facet, który zaczyna mieć swoje zdanie, który chce aby traktowano Go jak dorosłego, ale o tym wkrótce napiszę.
Ten tydzień będzie tylko dla Kacpra, więc następny post o Jego poczynaniach.
Teraz wracamy na hipoterapię, i oczywiście basen, choć od tego drugiego w ogóle nie odpoczywamy, pływamy praktycznie dziennie.
Tyle u nas, wkrótce wyruszymy na turnus rehabilitacyjny, gdzie będziemy ostro ćwiczyć. 
Pozdrawiamy Was wszystkich :-*
Udanego weekendu.


środa, 8 lipca 2015

Zakończenie

Wiem, że już tydzień wakacji za nami, ale mamy małe zaległości, które spróbujemy nadrobić. 
Zacznę od tego, że Jacek wrócił z pielgrzymki, cały i zdrowy, do tego szczęśliwy jak mało kto.  Nie zdążył jednak na uroczyste zakończenie roku szkolnego, w Ośrodku, czyli ostatniego dnia czerwca.

Rok szkolny zakończył się  Mszą Świętą. 
Chłopcy z kolegami i koleżankami zostali nagrodzeni za cały rok ciężkich ćwiczeń i rehabilitacji. Otrzymali dyplomy, podziękowania i oczywiście  świadectwa.
A tak minął nam ten piękny długo oczekiwany dzień.




W nagrodę, za piękne świadectwa pojechaliśmy z chłopcami do naszego śląskiego chorzowskiego zoo.
Z nieba palące słońce, wszystkie zwierzęta wygrzewały się na swoich wybiegach, ludzi malutko, mieliśmy luz, blues. Zimne lody, karuzele, place zabaw, dinozaury, tygrysy, małpy,  można byłoby wymieniać i wymieniać, a naszą uwagę i tak najbardziej przykuły niedźwiedzie wylegujące się na dworze. Kacper był tak szczęśliwy ich widokiem , że postanowiliśmy przy nich trochę posiedzieć na ławce. 



Są piękne świadectwa, więc i nagroda musi być konkretna. 
Po powrocie z zoo, spakowaliśmy dzieci, i pojechali z dziadkami odpocząć na Mazury. A jak będą grzeczni to potem z rodzicami w góry :-). Wrzesień zaś morze i turnus rehabilitacyjny, czyli będziemy nadrabiać miesiąc wakacji.
świadectwo Jacka 



poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kto nie widział niech żałuje

W ostatnim tygodniu tyle się u nas działo, że przez weekend postanowiliśmy odpocząć i nie robić nic. Myślę , że od czasu do czasu trzeba sobie pozwolić poleniuchować.
Po festynie w szkole podstawowej przyszedł czas na Równolandie. 
Chłopcy do występu przygotowywali się od tygodni. I trzeba przyznać, że po raz kolejny nauczyciele, i terapeuci ośrodka " odwalili " kawał dobrej roboty.
Rozpoczęcie imprezki zaczęło się od pięknego i bardzo wzruszającego przedstawienia, chyba nie było osoby, której nie  zakręciła się łza w oku.

przedstawienie pt." Jedna noc z
życia zakochanego kota"
główna rola Kacperek.
Świetnie tańczącym kotem z laską
okazał się nasz Jacek.
Po zaprezentowaniu nam swoich zdolności artystycznych, dzieci z ośrodka , wraz z odwiedzającymi nas przedszkolakami , zabrali się  już tylko do świetnej zabawy.
W bajkowej Równolandii niczego nie brakowało. 
Każdy mógł odwiedzić miejsca ze znanych nam wszystkich bajek .
Wioskę Smerfów, Dom Shreka, Myszkę Miki i jej przyjaciół, była również Królewna Śnieżka i jej siedmiu krasnoludków, oraz Gumisie. Po podwórku spacerowały również inne bajkowe stwory, których nigdzie indziej nie możemy spotkać.



Kacperkowi najbardzie go gustu przypadł smok, który nie potrafił ziać ogniem, i którego próbowaliśmy nauczyć, jak być prawdziwym gadem :-).
Organizatorzy imprezy, zasłużyli na wielkie brawa, za tak wspaniałą zabawę, dla wszystkich, bez wyjątku.
Brama dla każdego była otwarta, i każdy kto wszedł na podwórko ośrodka czuł się tam jak u siebie.
Nie zabrakło nam niczego, chłopcy mogli pojeździć na koniu, pobawić się z psem z dogoterapii, zjeść pyszną kiełbaskę z grilla, jak również skosztować najlepszego ciasta na świecie, a wszystko odbyło się przy cudownej skocznej muzyce, i świecącym nad nami słońcem.




Po fantastycznym dniu w Równolandii, w nagrodę za wspaniałe zachowanie, piękny występ, i w ogóle za całokształt pojechaliśmy się zabawić.
Czyli to co tygryski lubią najbardziej.



Przez weekend odpoczęliśmy, aby dziś  pojechać na cztery dni do stolicy w odwiedzinach wujka Adama.
Tak więc dzieci odpoczywają od szkoły i rodziców, a rodzice od dzieci i obowiązków ;-) .

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Na działce cuda się dzieją ;-)

Im chłopcy są starsi, tym mam mniej czasu na prowadzenie bloga.
Zasuwamy z Nimi gdzie tylko się da, np. konie, basen kryty, a w słoneczny dzień i odkryty, rowery, spacery , cały czas coś się dzieję.


Teraz przygotowujemy  się do festynu organizowanego w naszym Ośrodku , który już w środę.
Wszystkich, którzy chcieliby się przyłączyć do zabawy serdecznie zapraszamy. Start o godzinie 10:00, i na wstępie występ chłopaków. Festyn będzie w ogrodzie szkoły , jeśli ktoś z Was nie wie gdzie ,al.  Niepodległości 90 Tychy.
Jutro natomiast zostaliśmy zaproszeni tzn. chłopcy zostali na festyn integracyjny do szkoły podstawowej numer 7 w Tychach, ma być kawka, kiełbaska i mnóstwo atrakcji. To w następnym poście.


Co do chłopców, są świetni, Jacek potrafi jak chyba każdy nastolatek wisieć godzinami na telefonie , i rozmawiać dosłownie o wszystkim ze swoją koleżanką.
A moi drodzy koleżanka wpływ na syna mojego pierworodnego ma, i to jeszcze jaki :-)
W skrócie:
Jacek ostatnio nie lubi spędzać czasu na naszej działce, szczerzę to trochę mu się nie dziwię, wolałby z pewnością pobiegać z kolegami po podwórku, niż siedzieć z rodzicami w ogródku.
Ja natomiast, aby sprawić mu przyjemność postanowiłam zaprosić koleżankę Jacka do nas na działkę oczywiście  uzgadniając to z synem, który był tym pomysłem zachwycony.
Pojechaliśmy po dziewczynę do domu i 
przywieźliśmy do nas .
To był świetnie spędzony czas razem.Młodzież znalazła sobie zajęcia, dogadywali się super i co najważniejsze Jacek nie wołał co pięć minut, że chce iść do domu.
Na koniec jeszcze zrobiliśmy grilla, po którym ... nie uwierzycie Jacek pozmywał!!!
A to wszystko za sprawą zaproszonej do nas nastolatki ;-), która wszystkie naczynia mu poznosiła i zakomunikowała, że zmywa! To był czat, postanowiłam to uwiecznić i wrzucam na bloga.


środa, 27 maja 2015

Niespodzianka

Macierzyństwo to najlepsza i najpiękniejsza praca jaką mogłam sobie wymarzyć
Być mamą, to praca na cały etat, czasem śmiało mogę stwierdzić , że i dwa, ale nie narzekam , ciesze się każdą chwilą spędzoną z moimi chłopakami, to moje oczka w głowie.
Bardzo im dziękuję , gdyż 
przygotowali ,z resztą wychowanków ośrodka ,  przepiękną niespodziankę, czyli  występ z okazji dnia matki.
Jak co roku , bardzo się wzruszyłam , mimo, iż było bardzo kolorowo i wesoło, matka musiała puścić kilka łez.
Chłopcy przygotowali mamie piękne naszyjniki i  kartki z życzeniami.
A na koniec poczęstowali pyszną kawą i ciastkiem.



Dzisiaj bardzo krótko, bo pracy, i zajęć mamy wiele, a urwaliśmy się tylko na chwilę.
Dziękuję chłopaki - Kocham Was :-*

poniedziałek, 25 maja 2015

Wszystko w jednym

Ostatnimi czasy zagląda na nasz blog jakiś debil. Przepraszam za słownictwo, nie używałam nigdy tego typu wyrazów, ale dziś tak o nim napiszę, choć mam ochotę napisać gorzej, niestety mój charakter nie pozwala mi się poniżać do stopnia tego anonima, który wypisuje głupoty, aż żal myśleć co to za biedny zakompleksiony człowiek.
Dałam sobie już radę nie z takimi , i z tym też sobie poradzę, do pracy się już zabrałam i teraz będziemy robić z nim porządek, a co tam...
Taki jest odważny, że podpisuje się anonimowo-żenada.
Życzę mu aby w przyszłości jego dzieci dały mu tyle miłości ile dają mi moje ( on wie o co chodzi )
Ale nie będę dłużej zaprzątać sobie, ani Wam głowy

Jak już wspominałam w poprzednim poście kończy nam się orzeczenie Jacka, jesteśmy w trakcie zbierania dokumentacji medycznej, która jest już na finiszu, jeszcze tylko zaświadczenie lekarskie i czekamy na termin komisji.
Mimo, wszystko czasu nie marnujemy. Jak to zwykle u nas bywa, każdą wolną chwilę spędzamy razem. Ostatni tydzień, to same atrakcję i taki również zapowiada się przyszły.
To wszystko za sprawą naszego ośrodka, który jest mistrzem organizacji imprez dla dzieci.
W końcu nie samą pracą człowiek żyje :-)
Kacper i Jacek na nudę nie mogą narzekać, ostatnio zwiedzali , Kacper straż pożarną, a Jacek wraz z uczniami tyskiego gimnazjum muzeum Misyjnego w Mysłowicach. Spotkanie integracyjne odbyło się w ramach projektu ”SZTUKA SAKRALNA – RAZEM PATRZYMY NA BOGA” ( pisałam na naszym facebooku) .



Następnego dnia, panowie jak co roku, pojechali na Spartakiadę Specjalną. Przeszczęśliwy Kacper mógł ponownie zobaczyć załogę Straży Pożarnej, tym razem w Katowicach, cóż to było za przeżycie, w domu o niczym innym nie rozmawialiśmy, tylko o tym , że mógł usiąść w wozie strażackim, i ponownie jak dzień wcześniej zobaczyć jak to wygląda od środka ;-).

Jak ja kocham tę robotę ;-) 

Tata mnie wytrenował.
 Nikt nie miał ze mną szans 

Walczyć o medale trzeba było
do końca. 

Każdy otrzymał nagrodę, którą
była gra w lotki,oraz
 dyplom i medal 

Wczoraj poszaleliśmy na placu Baczyńskiego w Tychach, gdzie Urząd Miasta zorganizował festyn pt." Tyskie rodziny na Baczyńskim spędzają czas" .
Szaleństw nie było końca, można było tam wszystko.
Malować buzie, zabawy kreatywne praktycznie na każdym stoisku, dodatkowo zdjęcia np. z prezydentem USA, i co najlepsze dmuchawce, na których można było skakać do upadłego ;-)
Oczywiście bracia skorzystali ze wszystkich.



Po szaleństwach na dmuchawcach , spotkaliśmy się z rodzinką, która do spokojnych nie należy,i wyruszyliśmy zagrać w kręgle. To była dla chłopców absolutna nowość, nigdy wcześniej nie grali, co lepsze nie mieli nawet kuli w rękach. Mimo tego jak przystało na utalentowanych , nadpobudliwych chłopaków poradzili sobie rewelacyjnie!

Kacper radził sobie świetnie,
choć kilka razy się obraził , gdy kula wypadła
z toru.

Jacek obcykał , która kula jest najlepsza,
i chyba nawet wygrał jeden pojedynek ;-)
 
Może tyle na dzisiaj. Resztę postaram się napisać jutro.
Miłego wieczoru.
My po tak wyczerpujących dniach padamy do łóżek już chwilę po 21:00. :-) , więc czas na nas .