Wpłaty na leczenie chłopców prosimy kierować na konto Fundacji

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem:
21323 - Petelczyc Jacek lub 21324 Petelczyc Kacper
- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

czwartek, 31 lipca 2014

Łeba 2014


Wrócili moi panowie z wakacji cali i zdrowi.
Po rozpakowaniu walizek, okazało się, że Jacek przywiózł tyle piasku z plaży, że wystarczyłoby go na uzupełnienie piaskownicy w naszym ogródku   
Do tego jak obiecał starszy z braci zrobił zdjęcie z wakacji z nad morza, które przedstawia .....jezioro.
Sztuk trzy - wszystkie takie same.
Ale kilka zdjęć podebrałam z naszej świetlicy.

Udało się Jackowi zrobić zdjęcie !!!
To jakiś cud :-)

Co do opowiadań chłopców to zbyt dużo się nie dowiedziałam. Pytając jak było odpowiedzieli jednogłośnie " fajnie!"
Na tym opowiadanie o wakacjach się skończyło. Mogę jedynie twierdzić, że starszy z braci tęsknił już trochę do domu, gdyż pod koniec kolonii dzwonił już po kilka razy na dzień, natomiast, gdy wakacje nad morzem się rozpoczynały, musiałam wręcz prosić o telefon, po kilku dniach ciszy w słuchawce ,zdarzyło się również przewrażliwionej mamie  dzwonić do wychowawczyni pytając czy wszystko ok, no nie wytrzymałam :-).

Jak się okazało było i jest w porządku.
Po intensywnie wyczerpującym opowiadaniu o wakacjach ;-) chłopcy nie marnując czasu wyciągnęli nas na basen, chyba ze trzy godziny szaleliśmy w basenie, próbowali nadrobić zaległe treningi, które zaczynamy już od przyszłego tygodnia.
Resztę wakacji spędzimy już na miejscu, jeśli tylko pogoda dopisze, będziemy na basenie codziennie, i to tak długo aż panowie Petelczyc nie padną :-).

Cieszę się , że mam ich już w domu. 



Udało się złapać też Jacka
Pierwszy z lewej machający przystojniak
to mój syn pierworodny :-)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Wegetacja :-)

Chata wysprzątana, w lodówce światło, i trochę nudno :-), a to wszystko za sprawką braku dzieci w domu.
Jest tak gorąco, że wychodzić z domu nam się nie chce, i po raz pierwszy od kilku lat na obiad była zupka chińska z torebki .... kurcze przecież my nie lubimy takiego jedzenia, ale leniuchowanie i brak motywacji do gotowania jest silniejsze. 
Jacek dzwoni codziennie, co prawda rozmawiamy po kilka sekund, z których i tak nic nie wiem ;-)
Pytam, słucham, ale rozmowa zawsze kończy się zdecydowanie za szybko.
Dowiedziałam się że spało im się dobrze, powiedział że jest fajnie i że jutro wyśle mi kartkę, ale pod warunkiem, że dostatnie smsa z adresem ;-). Mama wszystko wysłała, i czeka z niecierpliwością. 


Wiem , że bawią się świetnie , i na dzień dzisiejszy chyba nie tęsknią, ale to dobrze, w końcu na kolonie jeździ się odpocząć od domu, rodziców i codziennych obowiązków.
W końcu cały rok ciężko pracowali i odpoczynek jak najbardziej im się należy.



piątek, 18 lipca 2014

Bardzo nerwowy wieczór

Prędko to ja dziś nie zasnę, a to wszystko z powodu wyjazdu moich gagatków.
O 21:00 pojechali autokarem do Katowic, a stamtąd pociągiem o 22:32 nad morze. 
Obowiązkowo z Kacprem pojechały 
jego ulubione pluszaki.
Z niebieskim Misiem są nierozłączni od 8 lat

Mimo, iż chłopcy wyjeżdżają razem po raz drugi, a Jacek po raz czwarty, mam takiego stresa że głowa boli.
Kacper jeszcze przed odjazdem autokaru, postanowił pozjeżdżać z górki na tyłku po trawie, no i pojechał w zielonych gaciach :-) . W autokarze starszy z braci postanowił usiąść z dziewczyną, natomiast młodszy jako iż wsiadł ostatni siedział sam. 
Zadowoleni pomachali rodzicom na do widzenia i w drogę, nie wiem tylko co się ze mną dzieję, tak strasznie się martwię, w końcu sami wiecie jak chłopcy uwielbiają wodę, i jakie wiążą się z nią niebezpieczeństwa, ale z drugiej strony, pojechali z superową załogą wychowawców, którzy doskonale ich znają, jaki i ich możliwości.
Przez ostatnie miesiące dokładnie z chłopcami analizowałam, jak należy zachowywać się nad morzem , oglądali razem ze mną wiadomości , i jak ratownicy przestrzegają ludzi znajdujących się na plażach.
Jak wiecie Jacek uwielbia seriale kryminalne, można powiedzieć, że to jedyne programy, które ogląda. Bajki już trochę mu się znudziły i przerzucił się na cięższy kaliber :-), w końcu skończył w lutym 13 lat, więc mu wolno.
Na całe szczęście w ostatnich odcinkach również leciało, jak nierozsądne dzieci utopiły w się w jeziorze, więc całą rodzinką dokładnie oglądaliśmy i przestrzegaliśmy chłopców, przed niebezpieczeństwem.
Kiwali głowami, że wszystko rozumieją i ,że będą bardzo grzeczni.
Tylko matka panikara, przesadza :-) , ale co zrobić taka już jestem, w końcu mam wyjątkowe dzieci :-*


Dobra teraz coś bardziej optymistycznego.
Postanowiliśmy ostatnie dni przed wyjazdem chłopców potrenować jeszcze pływanie, w końcu ostatnio nic innego nie robimy, tylko przemieszczamy się z basenu na basen :-)
Do tego przyjechał ulubiony wujek Jacka, który chętnie do nas dołączył, i tak spędziliśmy całe dnie na kąpieliskach.
Zabawa była świetna. 
Sami zobaczcie to szaleństwo.






środa, 16 lipca 2014

Przełamanie strachu

Jak już wszyscy doskonale wiecie, nasi chłopcy uwielbiają wodę, żaden inny sport nie przynosi im tylu radości co wyjście na basen, nauka pływania, skoki do wody i oczywiście zjeżdżalnie, mimo , iż z tego ostatniego w  pełni korzystał tylko Jacek.
Kacper mimo namawiania, tłumaczenia, nie mógł do rury na basenie się przekonać. Twierdził, że tam jest ciemno, i że się boi, więc rodzice nie naciskali z nadzieją że wkrótce mu ten strach przejdzie.
Przełomem okazały się skoki do wody ze słupka, na głębokim basenie, gdzie młodszy z braci nie miał możliwości sam dotknąć dna :-)
Całkiem niedawno zobaczył starszego brata świetnie bawiącego się z tatą, były skoki, wygłupy, a na basenie słychać było tylko śmiech Jacka, wtedy właśnie Kacperek postanowił sam spróbować, przed skokiem chwilkę się zastanawiał i przełamał swój strach skacząc samemu.
Od tamtej pory na płytki basen chodzą tylko trenować z trenerem, jednak każde nasze rodzinne wyjście zaczyna i kończy się na głębokościach ;-).
Skoki do wody mamy już opanowane, ale zjazdy ze zjeżdżalni w wykonaniu Kacperka nie wchodziły do wczoraj w grę.
Od jakiegoś czasu planowaliśmy wyjazd do Aqua parku, na totalne szaleństwo, jeszcze kilka lat temu nie było o tym mowy, no chyba , że byłoby z nami jeszcze z dwóch, lub nawet trzech opiekunów.
Chłopcy kilka lat wstecz nie byli do opanowania, widząc tyle atrakcji.
 Nie jeździliśmy bo po prostu nie dalibyśmy sobie rady, byłyby nerwy, kłótnie i kilka godzin stresu.

Najgorsze były miejsca do których jechaliśmy po raz pierwszy, gdyż chłopcy widząc nowe atrakcje w pięć minut chcieli zobaczyć wszystko, więc wchodziliśmy , rzucaliśmy torby i biegiem , ekspresowe zwiedzanie ;-)
Chłopcy jakby naładowani bateriami duracell , biegali krzyczeli , a rękami tak machali z radości, że prawie odfruwali ;-)
Tym razem było podobnie. Mimo, iż przygotowaliśmy ich do tego wyjazdu, i pokazaliśmy dokładnie na internecie, gdzie jedziemy i jak to wszystko będzie wyglądało.
 Po prawie trzech godzinach jazdy , wpadliśmy do Aqua parku jak burza.


Przebiegliśmy cały w koło i dopiero po zobaczeniu wszystkiego zaczęliśmy wybierać z czego chcemy skorzystać, a raczej chłopcy chcą.
Po wspólnym głosowaniu doszliśmy do wniosku, że zaczynamy zjeżdżać z rury, a było ich tam mnóstwo.
Mama z Kacperkiem została na dole, natomiast tata, Jacek i wujek Adam pokazali wszystkim jak się zjeżdża.
Kacperek widząc radość Jacka , postanowił spróbować zjechać, warunkiem było, że pojedzie z nim tata.
Poszliśmy na kolejną rurę, trochę mniejszą niż wszystkie, i mój Niunio trochę wystraszony zjechał .



Po pierwszym zjeździe wciąż nie był do końca przekonany, czy chce to kontynuować, więc 
gdy Jacek z tatą szaleli , Kacper wolał popływać i pomasować się w basenie.






 Słysząc ciągle krzyczącego starszego brata, niepewnie podeszliśmy zobaczyć, z jaką prędkością faceci zjeżdżają. Kilka minut oglądania i Kacper nie wytrzymał. Zawołał tatę, że chce spróbować zjechać, głośno zaznaczając, że ma się to odbyć pomalutku :-).
Posłuszny tata też tak zrobił, i od tamtego czasu zjazdów nie było końca.
Kilka razy zjechali bardzo ostrożnie, tak, aby tylko nie zrazić młodszego z braci, ale chwilę później, Kacper sam chciał zjeżdżać już coraz szybciej, i szybciej.
Skończyło się to tak, że po pięciu spokojnych zjazdach, reszta była już na maksa, a zjechali tyle razy, że nie byłam w stanie nawet zliczyć :-).
Ja byłam bardzo szczęśliwa widząc jak bardzo im się podobało, i jak Kacper przełamał swój strach do zjazdów z rury.


Po tylu atrakcjach, na sam koniec już bez Kacperka, który nie był do końca przekonany, reszta naszej ekipy postanowiła zaszaleć hardcorowo :)
Przeszli samych siebie :-).
Troszkę poobcierani i wymęczeni  z wody wyszli dopiero po siedmiu godzinach,  chłopcy byli tak zmęczeni , że gdy tylko wsiedliśmy do auta to padli, i spali całą drogę :-)












niedziela, 6 lipca 2014

Wszystko o roku szkolnym

Dopiero zaczynaliśmy rok szkolny, Jacek poszedł do nowej klasy, a tu pach i koniec roku.
Aż trudno uwierzyć, że zaczęły się kolejne wakacje, których tydzień już za nami.
Zakończenie roku szkolnego, odbyło się na podwórku, w ośrodku, pogoda nam pięknie dopisała. 
Wychowanków odwiedzili klauni, którzy przywieźli dzieciom fajne prezenty.
Po krótkiej akademii , w ogrodzie OREW odbyła się Msza Święta w intencji wszystkich rodziców, wychowanków i nauczycieli.
Cudowne zakończenie roku szkolnego, i witajcie wakacje!!!
Mimo, iż przez cały lipiec chłopcy mogą , i wręcz powinni uczestniczyć w rehabilitacjach, w ogóle nie chcą chodzić ;-) twierdząc, że mają wakacje i wszyscy gdzieś wyjechali, więc od jutra przez dwa tygodnie zaczynamy wakacje na naszej świetlicy, a co tam niech dzieciaki odpoczywają ;-).

Co do podsumowania roku szkolnego, 
ćwiczeń , rehabilitacji i zajęć mieliśmy bardzo dużo.
Z zajęć indywidualnych było:
* Rehabilitacja ruchowa
Terapia SI
Logoterapia 
Masaż suchy
Masaż aquavibron
Żele ciepłe
Krioterapia
Hydromasaż 
Dogoterapia
Grota Solna
Sala doświadczenia świata
Stymulacja sekwencyjna 
* Rewalidacja indywidualna
Zajęcia korekcyjno-kompensacyjne
Terapia zajęciowa
-//- edukacyjna
-//- rekreacyjna
* Metody pracy z chłopcami
Metoda symultaniczno-sekwencyjna
Metoda globalnego czytania 
Terapia ustno -twarzowa
Metoda F.Affolter
Metoda I.Lovaasa
Zajęcia W.Sherbourne
Program aktywności K.Ch.Knill
Program terapii N.Kepharta.

Musicie przyznać, że troszkę tego chłopcy mają, ale na całe szczęście, mogą korzystać z naprawdę świetnie dobranych rehabilitacji.
Jakie efekty osiągnęli, podam jak mój pan mąż naprawi mi skaner, bo trochę tego jest do przepisywania ;-).
Od przyszłego roku zaczynamy również terapię metodą Tomatisa. ( o metodzie można przeczytać tutaj )
Szczerze mówiąc nie mogę się jej już doczekać.
Jestem przekonana, że będą efekty, i to takie na jakie liczymy, my i cały ośrodek ;-).

Co do naszych treningów na basenie, to muszę pochwalić moją małą szarańcze, gdyż są świetni.
Jacek przepłynie już samodzielnie pół basenu, nie wspominając o tym ,że skakanie ze słupków na 4 metry weszło obu braciom już w krew :-).
Bezstresowe towarzystwo wody nie boi się w ogóle. Patrząc tak na nich z boku , dosłownie serce wali mi ze strachu jakbym miała zawału dostać, ale tata tylko mnie uspokaja, że mam być spokojna, i nie panikować, bo mnie wyrzucą z basenu ;-), tak więc uczę się zaciskać zęby i patrzeć z niedowierzaniem na to co oni wyprawiają.
Wyszaleją się na basenie tak, że po powrocie do domu padają , a to rzadko się u nas zdarzało.
Tak Kacperek wyglądał po ostatnim treningu.