Wpłaty na leczenie chłopców prosimy kierować na konto Fundacji

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem:
21323 - Petelczyc Jacek lub 21324 Petelczyc Kacper
- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Przekaż 1% podatku

W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904

W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:
21323 Petelczyc Jacek

lub

21324 Petelczyc Kacper

Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.

niedziela, 1 marca 2015

Dzięki 1%

W tym poście chciałabym bardzo podziękować za wpłaty 1% dla braci Petelczyc.
Dzięki Waszym darowizną, możemy poszerzyć rehabilitację chłopców.
W tym roku szczególnie skupimy się na poprawie koordynacji wzrokowo – ruchowej, na zmniejszeniu zaburzeń równowagi i poprawę reakcji obronnych,  , orientacji przestrzennej oraz rozeznania w schemacie 
 własnego ciała,  zwiększenie możliwości koncentracji uwagi i utrzymania zorganizowanej aktywności.
Wszystko to zamierzamy osiągnąć za pomocą hipoterapii, która całkowicie refundowana będzie z 1%.
Wcześniej nie mogliśmy sobie pozwolić na w/w rehabilitacje, z powodu kosztów, które zdecydowanie obciążyłyby nasz budżet, a jak wiadomo są rzeczy ważne i ważniejsze, czasem niestety z czegoś trzeba zrezygnować,natomiast dzięki Wam drodzy Darczyńcy w tym roku robimy krok do przodu, w sumie to już zrobiliśmy , gdyż pierwsze zajęcia już za nami.
Może kilka słów o hipoterapii.
Hipoterapia jest metodą rehabilitacji do której wykorzystuje się konia jako współterapeutę. Jest to metoda, która stanowi doskonałe uzupełnienie standardowych metod rehabilitacji. Różnorodność oddziaływań konia podczas hipoterapii pozwala równocześnie usprawniać pacjenta ruchowo, intelektualnie i korzystnie wpływać na jego kondycję psychiczną.
Koń stwarza dobre warunki do prowadzenia pracy rewalidacyjnej z osobami niepełnosprawnymi umysłowo, a samo obcowanie z nimi i jazda konna dostarcza różnorodnych bodźców specyficznych dla tej formy terapii.
Jak wspomniałam wyżej jesteśmy już po pierwszych zajęciach hipoterapii.
Muszę przyznać, że było to dla chłopców bardzo emocjonujące , mimo iż to nie pierwszy raz jak mogli dosiąść konia, czułam , że trochę się stresują, na szczęście bardzo szybko im przeszło.
Przed pierwszymi zajęciami pooglądaliśmy trochę filmów w końmi w roli głównej, alby bracia, choć trochę wiedzieli co na danych zajęciach będzie się działo. Zresztą wszystko nowe w naszej rodzinie musi być bardzo dobrze przekazane i objaśnione chłopcom ( już pisałam dlaczego ) 
Poznali Panią terapeutkę , w sumie to trzy panie, jedna ćwiczyła z Kacprem , a dwie z Jackiem. Jak się okazało jedna z terapeutek miała już okazję spotkać Jacka na zajęciach, prowadzonych w ośrodka, więc było mu trochę łatwiej.
Młodszy z braci był jakby trochę bardziej wystraszony, ale świetne podejście terapeutki zmieniło podejście Kacpra do konia.
Na wstępie dokładnie wyjaśniono dzieciakom jak mają zachowywać się w obecności zwierzęcia, co wolno, a czego absolutnie nie.
Jazda na koniu była dla braci ogromnym przeżyciem, mimo  iż zjeżdżali z siodła na wszystkie strony, :-) radzili sobie nawet dobrze.
Panowie mogli dotykać końskiej sierści, łaskotanie grzywy, rozmaitość kształtów, odgłos kroków, przyjazne parskanie i mile kojarzony zapach stymulują wszystkie zmysły: dotyku, słuchu, wzroku i węchu. Koń wyzwala emocje, uczy wrażliwości i opiekuńczości, ale także stanowczości i umiejętności podejmowania szybkich decyzji. Ma ogromny wpływ na psychikę człowieka. Motywuje do działania, uczy i daje chęć do zmagania się z przeciwnościami losu.

 


Prosimy Was również o pomoc w leczeniu chłopców i w tym roku. Nie zapomnijcie o nas przy wypełnianiu pit-ów. Będziemy bardzo wdzięczni.




środa, 25 lutego 2015

Nasza droga do Ośrodka

Otrzymuję od rodziców, zwiększona liczbę korespondencji dotycząca kształcenia dzieci.
W waszych pytaniach, pojawiają się zapytania co jest lepsze dla dziecka ,szkoła integracyjna , czy specjalna....itd...
Nie będę nikogo kierować, do żadnej z tych placówek, gdyż kochani rodzice każde dziecko jest inne.
Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, to nasze integracyjne szkoły są dla dzieci gorzej uczących się i to moje zdanie.
Efektywność społecznej integracji dzieci niepełnosprawnych w znacznym stopniu zależy od odpowiedniego przygotowania nauczycieli do pracy z nimi.
I w tym temacie dużo bym zmieniła, bo w większości sytuacjach nauczyciel nie ma odpowiedniej wiedzy i podejścia do dziecka niepełnosprawnego, co innego jest w ośrodku. 



Ja mam to porównanie z Jackiem, który chodził do integracyjnej szkoły, i w której było mu dobrze, ale tylko w klasie I-III, miał On nauczyciela wspomagającego , który okazał się być fantastycznym człowiekiem, i który bardzo się dla Jacka starał. Im natomiast niepełnosprawne dziecko 
( mówimy tu o moich chłopcach) jest starsze tym w szkole było coraz gorzej.


Nauczyciele w ogóle się nim nie przejmowali, jak były dodatkowe zajęcia , w których miał być sam na sam z wychowawcą , pani nauczycielka brała jeszcze dwójkę innych dzieci ( słabiej uczących się ), z którymi odrabiała lekcję, a Jacek rysował, lub nie robił nic.
Potem rówieśnicy zaczęli dokuczać starszemu z braci. Pod koniec naszego pobytu w szkole Jacek nie chciał już  do niej chodzić, i nie chodził.
Szybko załatwialiśmy przeniesie do Ośrodka ,do którego uczęszczał już młodszy z braci.
Oczywiście w szkole były też i dobre momenty, ale tylko w klasie I-III.
Szkoła integracyjna nauczyła starszego z braci samodzielności, potrafił radzić sobie sam na przerwach, przebrać obuwie, jak również po lekcjach przejść na świetlicę. 
Nie było tylko źle , żebyśmy się zrozumieli, dobrych chwil też mamy kilka, choć zdecydowanie za mało.
 Według moich doświadczeń , dziecko z zaburzeniami np. na przerwie ,musi radzić sobie same. Nauczyciel nie ma czasu poświęcać mu całej swojej uwagi. 

Już pisałam post na temat szkoły , jeśli macie ochotę zapraszam do ponownej  lektury
 http://braciapetelczyc.blogspot.com/2013/02/integracyjne-specjalne.html

Jeśli chodzi o nasz Ośrodek , nie zdarzyło mi się jeszcze być z czegoś niezadowoloną.
Widzę ile radości chłopcom przynoszą zajęcia, jak lubią do Ośrodka uczęszczać, jak czują się tam spełnieni, jak mogą pomagać, uczestniczyć w wyjściach i wiele, wiele innych.
Opiekę mają zapewnioną non-stop. 
Z każdym nauczycielem można porozmawiać, dzielić się obawami,radościami .  W wielu sytuacjach , nawet w wolnych chwilach poświęcają nam swój wolny czas.
Śmiało mogę napisać, że nam się udało.
Moje dzieci mają zapewnione wszystkie niezbędne rehabilitację, są tolerowani i szanowani, czyli tak jak być powinno wszędzie.
Trzeba tylko pamiętać, że w każdej placówce to dziecko jest najważniejsze, dla każdego trzeba dopracować indywidualny plan zajęć, a szkoły integracyjne zaopatrzyć w nauczycieli, którzy mają podejście , i którym się naprawdę chce.


czwartek, 19 lutego 2015

Mistrz nurkowania


W końcu dowiedziałam się jak było na zawodach pływackich, w których chłopcy brali udział.
Trochę racji miał Jacek, że na dystansie przegrał medal, ale jak się okazało z facetami, którzy mieli po 180 cm wzrostu
 ;-). Za rok spróbujemy z nimi wygrać, a co tam..
Za to dowiedziałam się czegoś równie ważnego, o czym starszy z braci nawet nie wspomniał. Okazało się ,że  ze wszystkich biorących udział w zawodach mistrzem nurkowania, i wyławiania przedmiotów, został Jacek!!!
Poniżej krótka relacja zdjęciowa.

Przedstawiamy Mistrza wyławiania przedmiotów
z dna basenu. 
Bracia walczyli jak lwy,
Jacek płynął ile sił, a Kacper zamiast Mu pomóc ciągnął do tyłu ;-) 

Nie ważne medale.
Ważne, że cała ekipa świetnie się bawiła. :-) 

Mistrz nurkowania po raz drugi.
Na płyciźnie, nikt nie ma z nim szans.
Ale, może na głębiach chce się ktoś ścigać ?
 

Jest nasz mały gagatek, który
zawody wziął sobie za świetną zabawę.
Medale nie były dla Niego ważne 


Szczęśliwa cała załoga.
Tylko Jacek jakby nie do końca :-) 

poniedziałek, 16 lutego 2015

W naszych głowach

Wszyscy ,którzy czytają nasz blog, wiedzą, że dla mnie moje dzieci są wyjątkowe ( pewnie jak dla każdej matki )
Nic tylko chwaliłabym ich z postępów jakie czynią. W naszym przypadku, są one nieco skromniejsze, niż w przypadku zdrowych dzieci, ale wierzcie, że cieszą tak samo, albo jeszcze bardziej.
Ostatnio zauważyłam, że mój dojrzewający Jacek, jednak jest "z tyłu". Napisze tak jak czuję i widzę.
Gdy spotkaliśmy się ostatnio ze znajomymi , z którymi ostatnimi czasu nie widujemy się za często, z powodu braku czasu, zauważyłam, że ciężko będzie chłopcom wydorośleć.
Jacek skończył 14 lat , a zachowuje się jakby miał 5. Tak do końca nie zdawałam sobie z tego sprawy, do czasu, aż zobaczyłam zdrowego 14-latka bawiącego się z nimi w pokoju.
Tym bardziej , że większość czasu spędzamy na rehabilitacjach, lub w Ośrodku.
Jeszcze kilka lat temu, tej różnicy nie było widać w ogóle, natomiast im chłopcy są starsi, tym jest to zauważalne coraz bardziej.

 U dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym obserwuje się dużą różnorodność zaburzeń. Są wśród nich zaburzenia rozwoju mowy, i tutaj doskonale wiem o co chodzi  Mowa u chłopców jest wyraźnie niedorozwinięta, a z otoczeniem porozumiewają się często za pomocą form pozawerbalnych. Co jest ważne, dogadają się z każdym, ale potrzebna jest duża uwaga i skupienie słuchacza, aby mógł dowiedzieć się o co im chodzi.
 Upośledzenie umysłowe ogranicza dzieci w uczeniu się, nabywaniu doświadczeń, przystosowaniu społecznym. Oj ile ja bym dała, żeby tylko nauczyli się czytać.Jak na razie nic z tego, nauka czytania, jak i pisania, idzie nam jak " krew z nosa". Mimo, iż wykorzystaliśmy już z milion metod, żadna nie przyniosła skutku.

Jednostki umiarkowanie upośledzone ujawniają potrzebę bezpieczeństwa, przynależności, miłości oraz potrzebę szacunku i inne, które w rozwoju osobniczym człowieka pojawiają się później. Żywo okazują przywiązanie, sympatię, odczuwają potrzebę kontaktów społecznych.
 Badania wykazują, że w tej grupie upośledzonych, występują takie zaburzenia zachowania, jak: 
zachowanie gwałtowne i destruktywne, antyspołeczne, zamykanie się w sobie, stereotypie ruchowe i dziwaczne ruchy, niewłaściwe formy zachowania w towarzystwie, zachowanie się buntownicze. I tutaj możemy pochwalić, gdyż w towarzystwie chłopcy potrafią już się zachować, i być grzecznym, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. Wtedy nie chodziliśmy dosłownie nigdzie, bo się nie dało.
Chłopcy zachowywali się okropnie, byli zawsze tak nabuzowani, że w danym momencie nie do okiełznania.
Po kilku wyjściach, następne wolałam sobie odpuścić, ze względu też i na moje zdrowie psychiczne, które w tamtym czasie było na skraju załamania.

piątek, 13 lutego 2015

Rozmowa z synem

Choroba moich dzieci , ich niepełnosprawność, upośledzenie umysłowe, spadło na mnie jak grom z nieba, czułam się wtedy jakby ktoś walnął mnie kamieniem w łeb, miałam bardzo ciężkie dni, był strach, niepewność i rozczarowanie. Dlaczego właśnie ja ?, to pytanie zadawałam sobie bardzo długo, ale już przestałam. 
Mogłabym napisać, że w naszym życiu najważniejsze są dzieci, że poświęciłam dla niech praktycznie wszystko, ale nie żałuję, bo to właśnie moi synowie nauczyli mnie rzeczy, których nikt inny by mnie nie nauczył, których nikt nie opisał w żadnej książce, i których nikt inny nie doświadczył tak jak ja.
Jestem mega optymistką, i od jakiegoś czasu wszystko przyjmuję na " klatę", oraz z uśmiechem na twarzy. Chwile zwątpienia dopadają mnie tylko wtedy, gdy ludzie całkiem nam obcy, boją się chłopców, gdyż zachowują się inaczej, niż zdrowe. To, że skaczą, machają rękami, lub czasem wydają dźwięki, których nie słyszymy na co dzień, nie oznacza że są niebezpieczni dla otoczenia.
Te dzieci są pełne miłości, a potrzebują od nas tylko trochę akceptacji, i to jest dla nich najważniejsze ,bez waszej tolerancji nigdy nie będą mogli funkcjonować w społeczeństwie, zaszyją się w swoich skorupach, i nie wyjdą na zewnątrz. 
Wraz z moim mężem i wsparciem rodziny, nauczyliśmy chłopców wielu rzeczy, potrafią zachować się w towarzystwie, ale nie potrafią bezczynnie wysiedzieć dłużej niż pół godziny,
nauczyliśmy i wciąż uczymy robić małe zakupy, tj. max dwie rzeczy ( więcej nie zapamiętają), potrafią przygotować sobie kanapkę, a ostatnio nawet sami robią popcorn z mikrofalówki, każdy sam się wykąpie, umyje zęby itp.. Nauczyłam ich tyle na ile mi pozwolili, i dalej będę uczyć.
Jedno co mi do końca nie wyszło, jest przyczyną ich umiarkowanego upośledzenia, a mianowicie, ciężko idzie im opowiadanie. 
Przykład z dzisiaj :
Jak już większość z Was wie, chłopcy pojechali dzisiaj na zawody pływackie.
 Śmiało mogę powiedzieć , że przygotowywali się do nich cały rok. Pełni nadziei spakowaliśmy wczoraj , wszystkie niezbędne rzeczy na basen,a wieczorem dyskutowaliśmy całą naszą czwórką, jak mają się panowie zachowywać na basenie, jak płynąć, żeby wygrać, jak uważać na siebie i nie stwarzać problemów. W sumie to Oni to doskonale znają, gdyż każde nasze wyjście poprzedzane jest rozmowami. Dzieci musza dokładnie wiedzieć co będą robić, gdzie jadą, co tam będzie i ile czasu tam spędzą, w przeciwnym razie są tak bardzo pobudzeni, że ciężko ich okiełznać.
Więc 7:25 , podjechał po Nich bus i w drogę.
Trochę się denerwowałam, gdyż wiem jak bardzo starszemu z braci zależy na tym aby wygrać, i ile radości sprawiają mu tego typu zawody. Uwielbia , chyba jak każdy facet być chwalony, a po zawodach dzwoni do Niego cała nasza rodzina z gratulacjami. Jacek jest wtedy najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, i ja razem z nim.
Gdy bracia podjechali pod dom, mama już na klatce schodowej wyczekiwała, swoich sportowców, którzy biegli z dyplomami w ręce.
Mama pyta synów : " Jak Wam poszło"
Jacek : " dobrze "
Mama :" które miejsce zająłeś"
Jacek: " chyba ostatnie "
Mama: "To za co dostałeś medal" 
Jacek " bo wygrałem"
Mama :" to który w końcu byłeś , pierwszy, czy ostatni"
Jacek: " trzeci"
Mama:" to super trzecie miejsce to świetny wynik"
Jacek " chyba byłem piąty"
Mama: " to ja nic nie rozumie, to kto dopłynął jako pierwszy do mety "
Jacek :" nie pamiętam"
Mama:" a na podium stałeś ?, na którym numerku 1,2,czy 3? "
Jacek :" nie wołali na podium, nie wiem czemu nie mówili"
Jacek:" nie było typowania, a ja wygrałem, byłem drugi " ;-)

Sami spróbujcie ocenić, które miejsce zajął Jacek, bo ja już nic z tego nie rozumie :-)
Wiem, że opowiadania są naszą słabą stroną, i nad tym trzeba popracować.



wtorek, 3 lutego 2015

14 stka

Mojemu pierworodnemu kochanemu synowi, w dniu czternastych urodzin życzenia.
W szczególności zdrowia, kochany mój, gdyż to najważniejsze.
 Życzę Ci samych szczęśliwych dni, aby otaczali Cię tylko życzliwi ludzie, i abyś zawsze był tak radosny i uśmiechnięty jak jesteś dzisiaj.
Bardzo Cię kochamy :-*

Pyszny torcik w wykonaniu naszego eksperta
od tego typu roboty.
Aga Dziękujemy


Cóż mogę Ci ofiarować
w tym dniu szczególnym dla Ciebie?
Chcę Ci podarować 
bukiet serdecznych życzeń od siebie.
Bądź zawsze kochany,
w sercu miej miłość i Boga!
Niech w świat przez Ciebie poznawany
wiedzie Cię prosta droga.
Mądrość niech będzie drogowskazem,
pycha niech Cię nie zgubi.
Wiara pomoże wspiąć się na szczyt marzeń
i za twą dobroć niech każdy Cię lubi.
Bądź radosny i szczęśliwy,
niech Ci świeci słońce,
na losy świata bądź wrażliwy.
Synku takie są moje życzenia gorące.


I nasz solenizant ze swoja ulubioną ciocią
 

niedziela, 1 lutego 2015

Relacja

W piątek Wszyscy wychowankowie, wraz z rodzicami zostali zaproszenie na bal karnawałowy, organizowany przez nasz Ośrodek.
Bal organizowany jest co roku w styczniu. Wstyd się przyznać, ale do tej pory byliśmy na nim tylko raz, a to za sprawą starszego z braci, który za żadne skarby nie chciał nigdy uczestniczyć w zabawie.
Jednak w tym roku zostaliśmy przyciśnięci do muru przez naszą panią dyrektor, która wręcz zażądała naszego uczestnictwa. W sumie ma rację, w końcu cała kadra ośrodka, przygotowuje się do tego z ogromnym zapałem. Nic przecież samo się nie zrobi.
Tak więc obiecaliśmy, że w tym roku będziemy.
Mimo iż przed wyjściem były małe protesty Jacka , udało mi się wyciągnąć ich z domu.
Pojechaliśmy na salę wynajętą przez Ośrodek na 10:00.
Wiemy wszyscy doskonale, że jak OREW Tychy za coś się zabiera, lub organizuje  , to z pewnością będzie to na "wypasie", i nie pomyliliśmy się , ani trochę.
Na sali czekał już na wszystkich gości klaun wodzirej, który już w pierwszych sekundach imprezy rozruszał towarzystwo. No może za wyjątkiem kawalera Jacka, który musiał wejść w klimaty balu ;-)

Za sprawą wielu zabaw i konkursów, w których chłopcy brali udział, imprezka nabierała rumieńców ;-). Nie ma bowiem wątpliwości, że dzieciaki nie potrafiłyby się same bawić, gdyby nie świetna organizacja i szalejący na parkiecie kolorowy facet, który po chwili rozruszał  nawet Jacka ;-)



Cali spoceni chłopcy, jak i reszta gości zostali zaproszeni na pyszne ciasto, które oczywiście upiekły nasze kochane panie z Ośrodka, w tym temacie są mistrzyniami świata.
Rodzice poczęstowani zostali gorącą kawą, a dzieciaki soczkami.
Po ostudzeniu emocji wróciliśmy na parkiet. 


W drugiej części wspólnej zabawy, nie potrafiłam już zrobić chłopcom ładnego zdjęcia, nie siadali na krzesła, nawet na sekundę. Dlatego też zdjęcia fatalnej jakości.
Konika na biegunach poprowadził Kacper, a Jacek w tym czasie zatańczył chyba z wszystkimi paniami ( i pomyśleć, że nie lubi takich imprez ) .



Impreza w takim tempie wiecznie jednak trwać nie mogła.
Wykończony Jacek zaczął wydzwaniać po posiłki, które mogłyby odtransportować Go do domu.


 Nie mogliśmy jednak wyjść bez popisowego numeru młodszego z braci.
Całą imprezę czekał aż dj puści mu gangnam style, aby mógł trochę zaszaleć. Doczekał się mój Niuniu i był ogień.....  


















Wszyscy super się bawiliśmy. Dziękujemy załodze Ośrodka za zaproszenie.
P.S Już nigdy nie opuścimy takiej zabawy :-*