Wpłaty na leczenie chłopców prosimy kierować na konto Fundacji

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem:
21323 - Petelczyc Jacek lub 21324 Petelczyc Kacper
- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Przekaż 1% podatku

W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904

W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:
21323 Petelczyc Jacek

lub

21324 Petelczyc Kacper

Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.

wtorek, 23 czerwca 2015

zakładamy subkonto w fundacji

Dziś miałam okazję porozmawiać z kilkoma mamami z naszego Ośrodka, którym brakuje środków na rehabilitację swoich pociech. 
Jak wiadomo najlepszym sposobem na zdobycie pieniędzy na leczenie i terapię, jest zgłoszenie dziecka do Fundacji.



Postaram się Wam drogie mamy, które pewnie czekacie na tego posta wytłumaczyć krok po kroku, jak zacząć.
Po pierwsze:
Musimy napisać do fundacji, którą sobie wybierzemy ( my jesteśmy w Fundacji Dzieciom "  Zdążyć z pomocą " pismo ,w którym zwracamy się z prośbą o założenie subkonta , opiszemy historię choroby naszego dziecka. Pamiętajmy aby w piśmie podać adres zwrotny i dokładnie nasze dane, aby otrzymać z fundacji odpowiedź.
Po drugie:
Do w/w pisma konieczne jest dołączenia zaświadczenia lekarskiego, i tutaj możemy udać się do naszego lekarza prowadzącego, lub jak kto woli do specjalisty. Ważne jest aby zaświadczenie przesłać do fundacji oryginał. 
Po trzecie:
Do pisma i zaświadczenia dołączyć trzeba orzeczenie o niepełnosprawności ( i tutaj możemy wysłać kopię )
Po czwarte:
Dołączamy zdjęcie dziecka, oraz własnoręcznie napisane zaświadczenie o średnich miesięcznych  dochodach.
I tyle. Całość wysyłamy do wybranej fundacji ( chciały panie naszą , więc opisuję i podaję adres fundacji w której posiadamy subkonto )
Fundacja Dzieciom " Zdążyć z pomocą " ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa 
Wysyłamy i czekamy na odpowiedź. W liście zwrotnym z pewnością otrzymacie deklaracje, i porozumienia, które trzeba dokładnie wypełnić i odesłać.


niedziela, 21 czerwca 2015

powroty i wyjazdy

Chłopcy wrócili z Warszawy. Wypoczęci i uśmiechnięci, no w końcu po to tam pojechali, żeby trochę ich porozpieszczać, żeby pobyć w innym towarzystwie, a nie tylko nauka, rehabilitacje, codzienne obowiązki.
Mamy to szczęście, iż mimo choroby chłopców, towarzystwo w którym przebywają, całkowicie ich toleruje takimi jakimi są, bo tak jak my wszyscy potrzebują wyrozumiałości, miłości, i najważniejsze akceptacji. Nie potrzebujemy aby patrzano na nas " z byka" lub komentując nie raz nasze trochę inne  zachowanie. Tego nie zmienimy, mimo różnego rodzaju leczenia, czy zajęć rehabilitacyjnych. Trzeba do tego przywyknąć. 
Jesteśmy jacy jesteśmy i albo nas ktoś toleruje, albo niech da nam spokój. 


To moje zdanie. Wiem, że w naszym domu nigdy nie będzie jak w innych domach, gdzie są zdrowe dzieci. Wiem to doskonale, i jakoś w ogóle mi to nie przeszkadza, człowiek do wszystkiego się przyzwyczai, i wszystko zdoła unieść, tacy już jesteśmy.
Jacek jutro rano znów wyjeżdża do Medjugorie, z tego powodu chodzi już od kilku dni cały podekscytowany, i radosny. Wszyscy Go tam bardzo lubią, zresztą świadczy o tym również fakt, iż Jacek za każdym razem ma w/w wyjazd sponsorowany przez ludzi, których my nawet nie znamy, bądź którzy nie chcą się nam ujawnić. To jest piękne. 
Z różnych stron, lub z e-maili słyszę, że Jacek daje ludziom piękne świadectwo swojego życia, i oby tak dalej, niech dziecko robi to co lubi robić, a jeszcze nie jedną życzliwą osobę spotka na swojej drodze. 


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kto nie widział niech żałuje

W ostatnim tygodniu tyle się u nas działo, że przez weekend postanowiliśmy odpocząć i nie robić nic. Myślę , że od czasu do czasu trzeba sobie pozwolić poleniuchować.
Po festynie w szkole podstawowej przyszedł czas na Równolandie. 
Chłopcy do występu przygotowywali się od tygodni. I trzeba przyznać, że po raz kolejny nauczyciele, i terapeuci ośrodka " odwalili " kawał dobrej roboty.
Rozpoczęcie imprezki zaczęło się od pięknego i bardzo wzruszającego przedstawienia, chyba nie było osoby, której nie  zakręciła się łza w oku.

przedstawienie pt." Jedna noc z
życia zakochanego kota"
główna rola Kacperek.
Świetnie tańczącym kotem z laską
okazał się nasz Jacek.
Po zaprezentowaniu nam swoich zdolności artystycznych, dzieci z ośrodka , wraz z odwiedzającymi nas przedszkolakami , zabrali się  już tylko do świetnej zabawy.
W bajkowej Równolandii niczego nie brakowało. 
Każdy mógł odwiedzić miejsca ze znanych nam wszystkich bajek .
Wioskę Smerfów, Dom Shreka, Myszkę Miki i jej przyjaciół, była również Królewna Śnieżka i jej siedmiu krasnoludków, oraz Gumisie. Po podwórku spacerowały również inne bajkowe stwory, których nigdzie indziej nie możemy spotkać.



Kacperkowi najbardzie go gustu przypadł smok, który nie potrafił ziać ogniem, i którego próbowaliśmy nauczyć, jak być prawdziwym gadem :-).
Organizatorzy imprezy, zasłużyli na wielkie brawa, za tak wspaniałą zabawę, dla wszystkich, bez wyjątku.
Brama dla każdego była otwarta, i każdy kto wszedł na podwórko ośrodka czuł się tam jak u siebie.
Nie zabrakło nam niczego, chłopcy mogli pojeździć na koniu, pobawić się z psem z dogoterapii, zjeść pyszną kiełbaskę z grilla, jak również skosztować najlepszego ciasta na świecie, a wszystko odbyło się przy cudownej skocznej muzyce, i świecącym nad nami słońcem.




Po fantastycznym dniu w Równolandii, w nagrodę za wspaniałe zachowanie, piękny występ, i w ogóle za całokształt pojechaliśmy się zabawić.
Czyli to co tygryski lubią najbardziej.



Przez weekend odpoczęliśmy, aby dziś  pojechać na cztery dni do stolicy w odwiedzinach wujka Adama.
Tak więc dzieci odpoczywają od szkoły i rodziców, a rodzice od dzieci i obowiązków ;-) .

środa, 10 czerwca 2015

Niby Integracja

Festyn w Szkole Podstawowej numer 7 jak co roku wypadł świetnie. Przenieśliśmy się w świat hmmm, nie do końca z naszej bajki, a jeszcze kilka lat temu chłopcy czuliby się tam jak ryby w wodzie. Wszystko to za sprawą strasznego harmidru, tłoku na holu szkoły ( wszystko odbywało się wewnątrz budynku ), za głośnego mikrofonu, i dymu z grillowanych kiełbasek. Chłopcy przez pierwsze dziesięć minut tak naprawdę nie wiedzieli co ze sobą zrobić.
 Trochę zagubieni, próbowaliśmy odnaleźć naszą grupę z ośrodka, którą w miarę szybko odnaleźliśmy.
Dostaliśmy Vip-owskie plakietki, i ze wszystkiego mogliśmy korzystać bez kolejki, w tym akurat ukłon dla organizatorów, gdyby nie to, pewnie nie dopchalibyśmy  się na żadne stoisko, a tak z kilku atrakcji skorzystaliśmy.
Zdecydowanie wygrało stoisko z warzywami i owocami, gdzie panowie mogli wybrać dla siebie to na co mieli ochotę, a wiadomo , że Jackowi owoce w zupełności do życia wystarczą, Kacper gustował ogóreczki z pomidorami, zasypane słonecznikiem, oraz z sosem, ale nie wiem jakim. ;-)


Nie mogłoby zabraknąć ulubionej konkurencji braci, a mianowicie układania puzzli na czas.
Dziś niestety nie było to dla nich żadne wyzwanie , gdyż puzzle były wielkości xxl, i sztuk maksymalnie 20 , być może gdyby było 200 to przyniosłoby im to większą frajdę, a tak zajęło im to niecałą minutę, i zabawa się skończyła.


Na koniec Jacek postanowił jeszcze narysować coś z zasłoniętymi oczami, i tu " super " wyrozumiałością wykazała się jedna z pań tam zarządzających.
Powiedziała Jackowi, aby spróbował narysować widelec, i muszę syna pochwalić bo bardzo się starał, mimo iż widelce bardziej przypominały rzodkiewkę :-) Pani stwierdziła  jednak, że jak to taki duży chłopak i widelca nie potrafi narysować (bez komentarza). 


Wypad integracyjny szczerze mówiąc do końca taki nie był, w moich odczuciach poszliśmy tam tylko po to, aby dzieci w szkole mogły popatrzeć, i poobserwować kogoś, kto zachowuje i czasem wygląda trochę inaczej niż wszyscy, którzy ich otaczają, czyli nasze niepełnosprawne intelektualnie dzieci.


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Na działce cuda się dzieją ;-)

Im chłopcy są starsi, tym mam mniej czasu na prowadzenie bloga.
Zasuwamy z Nimi gdzie tylko się da, np. konie, basen kryty, a w słoneczny dzień i odkryty, rowery, spacery , cały czas coś się dzieję.


Teraz przygotowujemy  się do festynu organizowanego w naszym Ośrodku , który już w środę.
Wszystkich, którzy chcieliby się przyłączyć do zabawy serdecznie zapraszamy. Start o godzinie 10:00, i na wstępie występ chłopaków. Festyn będzie w ogrodzie szkoły , jeśli ktoś z Was nie wie gdzie ,al.  Niepodległości 90 Tychy.
Jutro natomiast zostaliśmy zaproszeni tzn. chłopcy zostali na festyn integracyjny do szkoły podstawowej numer 7 w Tychach, ma być kawka, kiełbaska i mnóstwo atrakcji. To w następnym poście.


Co do chłopców, są świetni, Jacek potrafi jak chyba każdy nastolatek wisieć godzinami na telefonie , i rozmawiać dosłownie o wszystkim ze swoją koleżanką.
A moi drodzy koleżanka wpływ na syna mojego pierworodnego ma, i to jeszcze jaki :-)
W skrócie:
Jacek ostatnio nie lubi spędzać czasu na naszej działce, szczerzę to trochę mu się nie dziwię, wolałby z pewnością pobiegać z kolegami po podwórku, niż siedzieć z rodzicami w ogródku.
Ja natomiast, aby sprawić mu przyjemność postanowiłam zaprosić koleżankę Jacka do nas na działkę oczywiście  uzgadniając to z synem, który był tym pomysłem zachwycony.
Pojechaliśmy po dziewczynę do domu i 
przywieźliśmy do nas .
To był świetnie spędzony czas razem.Młodzież znalazła sobie zajęcia, dogadywali się super i co najważniejsze Jacek nie wołał co pięć minut, że chce iść do domu.
Na koniec jeszcze zrobiliśmy grilla, po którym ... nie uwierzycie Jacek pozmywał!!!
A to wszystko za sprawą zaproszonej do nas nastolatki ;-), która wszystkie naczynia mu poznosiła i zakomunikowała, że zmywa! To był czat, postanowiłam to uwiecznić i wrzucam na bloga.


środa, 27 maja 2015

Niespodzianka

Macierzyństwo to najlepsza i najpiękniejsza praca jaką mogłam sobie wymarzyć
Być mamą, to praca na cały etat, czasem śmiało mogę stwierdzić , że i dwa, ale nie narzekam , ciesze się każdą chwilą spędzoną z moimi chłopakami, to moje oczka w głowie.
Bardzo im dziękuję , gdyż 
przygotowali ,z resztą wychowanków ośrodka ,  przepiękną niespodziankę, czyli  występ z okazji dnia matki.
Jak co roku , bardzo się wzruszyłam , mimo, iż było bardzo kolorowo i wesoło, matka musiała puścić kilka łez.
Chłopcy przygotowali mamie piękne naszyjniki i  kartki z życzeniami.
A na koniec poczęstowali pyszną kawą i ciastkiem.



Dzisiaj bardzo krótko, bo pracy, i zajęć mamy wiele, a urwaliśmy się tylko na chwilę.
Dziękuję chłopaki - Kocham Was :-*

poniedziałek, 25 maja 2015

Wszystko w jednym

Ostatnimi czasy zagląda na nasz blog jakiś debil. Przepraszam za słownictwo, nie używałam nigdy tego typu wyrazów, ale dziś tak o nim napiszę, choć mam ochotę napisać gorzej, niestety mój charakter nie pozwala mi się poniżać do stopnia tego anonima, który wypisuje głupoty, aż żal myśleć co to za biedny zakompleksiony człowiek.
Dałam sobie już radę nie z takimi , i z tym też sobie poradzę, do pracy się już zabrałam i teraz będziemy robić z nim porządek, a co tam...
Taki jest odważny, że podpisuje się anonimowo-żenada.
Życzę mu aby w przyszłości jego dzieci dały mu tyle miłości ile dają mi moje ( on wie o co chodzi )
Ale nie będę dłużej zaprzątać sobie, ani Wam głowy

Jak już wspominałam w poprzednim poście kończy nam się orzeczenie Jacka, jesteśmy w trakcie zbierania dokumentacji medycznej, która jest już na finiszu, jeszcze tylko zaświadczenie lekarskie i czekamy na termin komisji.
Mimo, wszystko czasu nie marnujemy. Jak to zwykle u nas bywa, każdą wolną chwilę spędzamy razem. Ostatni tydzień, to same atrakcję i taki również zapowiada się przyszły.
To wszystko za sprawą naszego ośrodka, który jest mistrzem organizacji imprez dla dzieci.
W końcu nie samą pracą człowiek żyje :-)
Kacper i Jacek na nudę nie mogą narzekać, ostatnio zwiedzali , Kacper straż pożarną, a Jacek wraz z uczniami tyskiego gimnazjum muzeum Misyjnego w Mysłowicach. Spotkanie integracyjne odbyło się w ramach projektu ”SZTUKA SAKRALNA – RAZEM PATRZYMY NA BOGA” ( pisałam na naszym facebooku) .



Następnego dnia, panowie jak co roku, pojechali na Spartakiadę Specjalną. Przeszczęśliwy Kacper mógł ponownie zobaczyć załogę Straży Pożarnej, tym razem w Katowicach, cóż to było za przeżycie, w domu o niczym innym nie rozmawialiśmy, tylko o tym , że mógł usiąść w wozie strażackim, i ponownie jak dzień wcześniej zobaczyć jak to wygląda od środka ;-).

Jak ja kocham tę robotę ;-) 

Tata mnie wytrenował.
 Nikt nie miał ze mną szans 

Walczyć o medale trzeba było
do końca. 

Każdy otrzymał nagrodę, którą
była gra w lotki,oraz
 dyplom i medal 

Wczoraj poszaleliśmy na placu Baczyńskiego w Tychach, gdzie Urząd Miasta zorganizował festyn pt." Tyskie rodziny na Baczyńskim spędzają czas" .
Szaleństw nie było końca, można było tam wszystko.
Malować buzie, zabawy kreatywne praktycznie na każdym stoisku, dodatkowo zdjęcia np. z prezydentem USA, i co najlepsze dmuchawce, na których można było skakać do upadłego ;-)
Oczywiście bracia skorzystali ze wszystkich.



Po szaleństwach na dmuchawcach , spotkaliśmy się z rodzinką, która do spokojnych nie należy,i wyruszyliśmy zagrać w kręgle. To była dla chłopców absolutna nowość, nigdy wcześniej nie grali, co lepsze nie mieli nawet kuli w rękach. Mimo tego jak przystało na utalentowanych , nadpobudliwych chłopaków poradzili sobie rewelacyjnie!

Kacper radził sobie świetnie,
choć kilka razy się obraził , gdy kula wypadła
z toru.

Jacek obcykał , która kula jest najlepsza,
i chyba nawet wygrał jeden pojedynek ;-)
 
Może tyle na dzisiaj. Resztę postaram się napisać jutro.
Miłego wieczoru.
My po tak wyczerpujących dniach padamy do łóżek już chwilę po 21:00. :-) , więc czas na nas .