Wpłaty na leczenie chłopców prosimy kierować na konto Fundacji

Alior Bank
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
21323 - Petelczyc Jacek lub 21324 Petelczyc Kacper
- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Przekaż 1% podatku

W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904

W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:
21323 Petelczyc Jacek

lub

21324 Petelczyc Kacper

Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rehabilitacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rehabilitacje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Nowe projekty i małe sukcesy

Jak zwykle na naszym blogu małe zaległości, ale cóż musicie mi wybaczyć , nie łatwo jest mieć w domu trzech facetów i psa :-)
Obowiązków jest coraz więcej, a do tego mamy już grudzień, a to dopiero szybki miesiąc ;-)
Ale dziś tylko o zajęciach i rehabilitacjach na które udało się załapać braciom, i krótko o tym o co prosiłam przez ostatni rok i zostałam wysłuchana.
Może zacznę od tego na czym najbardziej mi zależało.
Mianowicie matka dostała zaproszenie do udziału 10 cyklów warsztatów z psychologiem w ramach realizacji projektu o którym poniżej. 
Tematy spotkań obejmują między innymi " Seksualność dzieci niepełnosprawnych",
Uważam to za sukces Ośrodka.
Jak doskonale wiecie w Polsce rzadko mówi się i pisze otwarcie  o potrzebach seksualnych osób z upośledzeniem umysłowym. Jeszcze rzadziej rozmawia się z takimi osobami o seksualności. Panuje przekonanie, że rozmowa na "te tematy" niepotrzebnie tylko rozbudzi ich zainteresowanie seksem.
Zachęcam przeczytać seks upośledzany ,
ale ja nie będę na ten temat więcej pisać, napisałam kilka postów, są do przeczytania na blogu. Zapraszam.


Teraz o projekcie w którym chłopcy biorą udział od przeszło miesiąca.
" Polskie Stowarzyszenie Na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym koło w Tychach od września 2016 roku rozpoczęło realizację projektu „Więcej umiem, więcej mogę, jestem bliżej świata i ludzi” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego WSL dla osi priorytetowej XI. Wzmocnienie potencjału edukacyjnego dla działania.
11.1. Ograniczenie przedwczesnego kończenia nauki szkolnej oraz zapewnienie równego dostępu 
do dobrej jakości edukacji elementarnej, kształcenia podstawowego i średniego, dla poddziałania 11.1.4. Poprawa efektywności kształcenia ogólnego. 
Cel projektu: - wzmocnienie potencjału edukacyjnego wychowanków  Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego w Tychach poprzez poprawę jakości edukacji. Projekt ukierunkowany jest na nabycie kompetencji kluczowych w tym umiejętności uczenia się i kompetencji społecznych. 
Projekt zapewnia zgodność z celem szczegółowym PO RPO WSL poprzez realizację kompleksowego programu wspomagającego Ośrodek Rehabilitacyjno Edukacyjno Wychowawczy w Tychach 
w procesie indywidualizacji pracy z uczniem ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Projekt zakłada zapewnienie uczniom dostęp do dobrej jakości edukacji poprzez realizację zajęć dla podopiecznych, doposażenie bazy dydaktycznej oraz przygotowanie nauczycieli do indywidualizacji pracy z uczniami. 
Efekty: - nabycie przez nauczycieli dodatkowych umiejętności (obsługa programu Boardmaker, szkolenie AAC 1,2,3 stopień- nabycie umiejętności wprowadzania komunikacji alternatywnej uczniom nie komunikującym się,)
- nabycie podstawowych umiejętności w zakresie komunikacji alternatywnej przez rodziców 
i opiekunów
-osiągnięcie przez podopiecznych nowych umiejętności komunikacyjnych (umiejętność skutecznej komunikacji, zwiększenie zdolności komunikacyjnych, doskonalenie wymowy, zwiększenie możliwości poznawczych)
- nabycie przez podopiecznych kompetencji społecznych (kształtowanie umiejętności nawiązywania 
i podtrzymywania relacji społecznych, regulowani napięcia emocjonalnego), nabycie śmiałości 
w porozumiewaniu się, doskonalenie umiejętności umożliwiających doświadczenie emocji i doznań, m. in. poprzez kontakt ze sztuką. " 

                                                                     źródło http://www.orew.tychy.pl/

Także pracy od groma , czwartki to już w ogóle mamy mały maraton i to 10 godzinny.
Ale my to lubimy, i nie byłoby nas w tym miejscu dzięki Wam i Waszemu wsparciu.
Jeszcze raz dziękujemy za Wasz 1% podatku , chłopcy otrzymają dzięki tym wpłatom nowe oprogramowanie, które jeszcze bardziej usprawni im komunikację. 
Posyłamy buziaki i uciekamy szukać Mikołaja :-) 


poniedziałek, 31 października 2016

Turnus i autobus

Na turnusie co prawda byliśmy dwa miesiące temu, ale z powodu moich zaległości w pisaniu napiszę teraz .
Pojechaliśmy nad nasze polskie morze pod koniec sierpnia, pogoda była piękna , można śmiało napisać, że nam się udało , gdyż " miastowi" twierdzili , że to pierwszy tydzień w którym ani razu nie padał deszcz ;-) .
Zakochani w morzu jesteśmy od dawna, ale tym razem było wyjątkowo pięknie.
Korzystaliśmy ze wszystkiego co było nam dane, kąpiele w morzu, rowerki, zwiedzanie, masaże , rehabilitacje, tenis, siatkówka, i  basen w hotelu , w naszym przypadku to podstawa.
Nie pojedziemy na wakacje, ani turnus jeśli w hotelu nie ma basenu. W razie niepogody, lub już wykończenia rodziców, chłopcy zawsze mogą korzystać z pływania , ile tylko potrzebują, a jak wiadomo rodzice nie są ze skały i w naszym przypadku średnio po siedmiu dniach jesteśmy wykończeni ;-).
Turnus przebiegł nam super, z roku na rok jest z chłopcami coraz łatwiej, choć w sumie Jacek jest już na tyle samodzielny , że potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji.
Co do starszego z braci to facet jest zdecydowanie jednorazowym wydaniem.
Od początku wakacji jeździ autobusem , do dziadków. Pierwsze wyjazdy były dla matki dość stresujące, i musiałam autem jechać za autobusem  ( oczywiście tak żeby wielmożny Jacek mnie nie zauważy, bo zaraz były nerwy, krzyki i
kłótnie ) . Widziałam jak wsiada do autobusu i bocznymi ulicami docierałam pierwsza na miejsce, aby z ukrycia obserwować jego pieszą wędrówkę do klatki dziadków.
Wszystko na szczęście przebiega bardzo sprawnie. Nie muszę już śledzić pierworodnego, bo sam się melduje, gdzie jest , co robi i czy dotarł. ;-)
Ostatni miesiąc codziennie między godziną 16 a 17, Jacek ubiera swoją nerkę, w której obowiązkowo ma legitymację, oraz zaświadczenie, że jeździ za darmo, stanie przed nami, robiąc maślane oczka i prosi aby samochodem zawieść go na pętle, aby ten mógł sam wrócić do domu.
I tak jeździmy codziennie , tam i z powrotem ;-)


Czy to autobusy, czy turnusy i inne wycieczki, w tle i tak zawsze są ..... ryby!
Na każdy wyjazd koniecznie zabieramy wędki, wspomnę tylko, że sprzęt do łowienia ma już cała nasza rodzinka.
Tak, tak , mama też łowi, i skromnie mówiąc całkiem nieźle mi idzie. Ostatnią sobotę na łowisku byłam sama z chłopcami, bo tata musiał być w pracy , i ogarnęłam sytuację. Żadna ryba nie ucierpiała ;-). Tak więc zostaliśmy zapalonymi wędkarzami.
W ostatnim poście przedstawiłam plan zajęć chłopców na ten rok, jak sami widzieliście mało tego nie ma, więc codziennie ciężko pracujemy już od 7:00.


Na koniec jeszcze chciałabym podziękować wszystkim, którzy przekazali 1% podatku na leczenie i rehabilitację chłopców.
To jak chłopcy dziś funkcjonują to w wielkiej mierze również Wasza zasługa.
Nie byłoby nas w tym miejscu co jesteśmy, gdyby nie te pieniążki.
To dzięki nim możemy ciągle rozwijać sprawność intelektualną braci Petelczyc.
Jeszcze raz Wielkie Dzięki :-)
I nie zapomnijcie o nas również w przyszłym roku :-*

sobota, 31 października 2015

Top Model, plan zajęć i zabiegów

Po ostatnich zakupach z Jackiem, 
( wspominałam tutaj ) na chwilę się zawiesiłam ;-) Zdałam sobie sprawę, że to nie jest już mój mały syneczek, który ubierze to co chce mama, pójdzie tam gdzie mama, i zrobi jak mama.
Jacek na większość poruszanych tematów ma już swoje zdania, nagle przestały mu się podobać zwykłe dresy, i swój strój wyjściowy wybiera samodzielnie. Jak się na zakupach okazało ma swój styl, który nawet mi się podoba, choć trochę bym zmieniła ;-) , ale to rozgrywam taktycznie ;-)
Urodziny, na które bracia zostali zaproszeni wypadły świetnie, imprezka była najlepsza na której ostatnio byliśmy. Jacek z koleżanką Patrycją wyglądali i czuli się w swoim towarzystwie fantastycznie ! W pewnych momentach wyglądali jak młoda para ;-).
Super imprezka, super towarzystwo, i z tego miejsca jeszcze raz bardzo dziękujemy za zaproszenie.



Teraz w skrócie co u nas.
Na naszym subkoncie pojawiają się wpłaty z Waszego 1%, przekazane na rehabilitację chłopców.
Bracia na chwilę obecną trochę tego mają, ale tylko dzięki pracy i leczeniu funkcjonują tak jak funkcjonują, czyli dobrze.
W tym roku są to :

* Komunikacja 
* Uspołecznienie
* Elementarne pojęcia    matematyczne 
* Muzykoterapia 
* Ćwiczenia logorytmiczne 
* Terapia edukacyjna 
* Terapia rekreacyjna
* Dogoterapia
* Sala doświadczenia świata
* Grota solna
* Logoterapia
* Tomatis ( tu musimy    powtórzyć drugą sesje, zanim    przejdziemy do trzeciej )
* Program stymulacji sekwencyjnej
* Rehabilitacja ruchowa
* Fizykoterapia
* Bioptron 
* Ciepłe okłady żelowe
* Kinezjotaping
* Masaże suche
* Aqua wibron
* Oczywiście basen
* Hipoterapia

To na chwilę obecną tyle ;-) . To dzięki Wam możemy korzystać z tych jak i innych zabiegów i rehabilitacji niezbędnych dla chłopców.
Bardzo dziękujemy.

Zajęcia w Orew Tychy



czwartek, 5 marca 2015

Rehabilitacje

Ostatnio pochłonęły nas rehabilitacje chłopców, a największą frajdę ( może dlatego , że to nowość) przynosi nam jazda konna, chłopcy jeżdżą i wyglądają uroczo. Kacper cieszy się jak małe dziecko z każdej naszej wycieczki do stadniny, a co do koni , chyba śmiało mogę już stwierdzić, że pokochał te zwierzęta. Na siodle panowie siedzą coraz stabilniej, potrafią również, co było małym problemem na poprzednich zajęciach, obrócić się i siedzieć tyłem do jazdy. 
Dziś również próbowali stawać na strzemionach, mogli czesać konia, naprzemiennie ćwiczyć koordynację ruchową, świetny to był trening, jestem bardzo zadowolona.
Zresztą sami zobaczcie:






Mimo fascynacji koni, nie opuszczamy innych zajęć, w ostatnim tygodniu, a to jeszcze nie koniec trochę tego było.
Między innymi Jacek z klasą gimnazjalistów odwiedzili Filharmonię, i bibliotekę. 
Nie mogłoby się obejść bez prawie codziennej wizyty na basenie :-)





Młodszy z braci również ciężko pracował.
W tym tygodniu przyjechał do niego ukochany ( zaraz po naszym) pies na dogoterapię.
Potem były ulubione układanki, które ćwiczyły Jego ręce, koordynację wzrokowo-ruchową oraz koncentrację uwagi. Chwilę później trochę zajęć edukacyjnych z matematyki. Podczas ćwiczeń wskazywaliśmy, nazywaliśmy i segregowaliśmy figury geometryczne wg cech ilościowych i jakościowych.

Były również grota solna, ćwiczenia W. Sherborne, trochę zajęć muzycznych, wiele plastycznych , a nawet kilka teatrzyków.



 "Olbrzym Samolub".  Bohaterami tego  niezwykłego spektaklu były lalki,  Antoś i Staś, którym na dobrą zabawę w ogrodzie nie pozwalał jego właściciel:  Olbrzym – Samolub. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, Olbrzym przestał być samolubem, a chłopcy znów mogli spędzać czas na zabawie w pięknym ogrodzie. Na zakończenie przestawiania każdy z nas otrzymał prezent: niedużą torebkę, w której umieszczono nieco ziemi i nasiona, aby każdy z nas mógł mieć własny ogródek.
Po spektaklu Pan Michał pokazał nam różne lalki, opowiedział nam trochę o nich i pokazał, jak się nimi animuje. Mieliśmy okazję, aby przekonać się, że to wcale nie taka prosta sprawa! 


To oczywiście nie jest wszystko.

Na następny tydzień mamy super ekstra plan. Co do zajęć, z pewnością nie będzie ich mniej niż do tej pory, ale będą inne, i to na zupełnie obcym terenie.
Ale nie zdradzę w tym poście, co i jak ....
Za to dokładnie opiszę następnym razem.



sobota, 17 stycznia 2015

Nasze projekty, i ich realizacje

Przedstawienie na dzień babci i dziadka,  dopracowane na 100%, cykl dziesięciu zabiegów fizykoterapii, prawie zakończony ( zostały dwa ), treningi i zabawy na basenie codziennie, przygotowania do trzeciej sesji Tomatisa, regularnie w każdy czwartek ćwiczenia w ośrodku z rodzicami, czyli Terapia Weroniki Sherborne.
Najbardziej opiekuńcze dziecko w najmłodszej grupie
to mój Kacperek.
Każdy kolega i każda koleżanka, czuje się
przy nim bezpiecznie.
Przytuli, pogłaszcze, a jak trzeba to nakarmi :-*

I wiele, wiele innych zajęć, które można zobaczyć tutaj
Pobyt chłopców w Ośrodku zaplanowany do dwudziestego 
roku życia.
Zaczęła się również akcja 1%, to dla nas jedna z  najważniejszych spraw na początku roku, bo to właśnie od 
niej zależy ile, i jakie rehabilitacje będziemy mogli 
zaplanować chłopcom na następny rok.
Czyli dzień jak co dzień, tydzień jak każdy inny :-).
Wspomnienia z naszej Świetlicy.
Chłopcy mają tak dużo zajęć w Ośrodku, że ostatnio na Świetle brakuje nam czasu.
Mimo to pozdrawiamy całą załogę Benedykta

 Trochę czasu nam brakuje na napisanie co u nas ;-)

W Ośrodku do którego uczęszczają chłopcy co roku realizowane są projekty, których celem jest urozmaicenie zajęć.
Pierwszy z nich to " "Uczeń jako twórca i odbiorca kultury i sztuki”
w tym projekcie bierze udział tylko starszy z braci, wraz ze swoją klasą. Jego realizacja odbywa się m.in. poprzez wyjścia z uczniami do placówek kulturalnych, na koncerty, festyny promujące kulturę lokalną. Uczniowie na bieżąco uczestniczą w  imprezach i uroczystościach okolicznościowych  oraz wszelkich formach życia artystycznego i kulturalnego placówki. 
Drugi projekt to "  "MUZYCZNY ALFABET" 
Bierze w nim udział pięcioro uczniów Ośrodka w tym Jacek.
Celem spotkań muzycznych odbywających się raz w miesiącu w sali kameralnej Filharmonii Śląskiej jest wchodzenie w świat muzyki poprzez poznawanie instrumentów muzycznych, kompozytorów, podstawowych pojęć związanych z wiedzą muzyczną. Wszystko to w formie zabawy, z komentarzem dostosowanym do wieku i poziomu intelektualnego słuchaczy. Pobyt w Filharmonii jest  sytuacją wychowawczą umożliwiającą młodzieży doskonalenie umiejętności prawidłowego zachowania się w tym wyjątkowym miejscu.
Starszy z braci nie cierpi tych wyjść, kiedy tylko słyszy wyjście do filharmonii, od razu w domu jest napięta atmosfera.
Nie chodzi w tych wyjściach o to, że Jackowi się tam nudzi, nic z tych rzeczy. Największym problemem dla Niego jest odświętne ubranie, czyli koszula, której nie znosi :-).
Po kilku latach namawiania rodziców, że
sobie poradzi. Nadeszła ta chwila.
Sami tankują mamie fure!!!
Zaopatrzyłam już Jego garderobę, w białe polo, i jest jakby spokojniej, ale jeszcze nie tak jak być powinno.
Jacek najchętniej wszędzie chodziłby w dresie, i luźnej, wygodnej bluzie, a nie rozpinanych sweterkach, których guzika nie potrafi zapiąć, i koszulach, która nie dość że też mają guziki, to jeszcze zapina się je pod szyję ;-).
Trzeci projekt to " "Poznaję siebie w wierszu i piosence"

Projekt zakłada 

realizację zadań z wykorzystaniem 
zarówno autorskich jak i znanych wierszy i piosenek prezentowanych w zabawach słowno - ruchowych, oraz autorskich opracowań multimedialnych
To , nie wiem jak chłopcom, ale mamie bardzo się podoba, gdyż codziennie w domu słyszę nowe piosenki, których uczą się na w/w zajęciach. 
I na koniec kolejny projekt  "W rytmie logo"
Celem projektu jest uzyskanie poprawy min. w zakresie motoryki narządów artykulacyjnych, utrwalenia właściwego toru oddechowego, poprawy koordynacji fonacyjno – oddechowo - ruchowej, zmniejszenie zaburzeń czuciowych w obrębie jamy ustnej, poprawy kontroli własnego głosu, poprawy w zakresie umiejętności naśladowczych oraz opanowanie umiejętności sprawnego reagowania na określony sygnał, a także opanowanie i utrwalenie umiejętności różnicowania pojęć odnoszących się do cech głosu i ich prezentacja. 
Projekt realizowany jest poprzez ćwiczenia ruchowe, słuchowo - ruchowe, słuchowo – ruchowo - rytmiczne, dynamiczne i agogiczne, słuchowo – ruchowo- werbalne, inwencji twórczej i melodyczne.

Jak widzicie o nudę u chłopców ciężko. Cały czas coś się dzieje.
Na szczęście są zdrowi, lubią chodzić do szkoły, i pięknie na zajęciach pracują.
Mama jest dumna że ma takich wytrwałych synów.




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Trening czyni Mistrza

Od ponad dwóch tygodni, chłopcy chodzą na treningi pływania.
Odbywają się one na naszym tyskim basenie, na szczęście mamy blisko.
Trochę obawiałam się jak to będzie wyglądało, gdyż panowie jak widza wodę, to po prostu wariują.
Bałam się tego, że pan trener będzie miał ciężko ich opanować.
Chłopcy zostają z nim sami, bo nasz widok tylko ich rozprasza, więc albo siedzimy na widowni, albo pływamy na drugim basenie, tylko tak żeby nas nie widzieli ;-).
Nurkowanie z płetwami, w wykonaniu
braci Petelczyc
Muszę przyznać, że nie jest źle. Jacek przepłynął dziś samodzielnie prawie pół basenu, na głębokości 3,8m, to dla nas wszystkich ogromny sukces. Starszy z braci jest bardzo zdyscyplinowany, , choć czasem jego nadpobudliwość mu  przeszkadza, i potrafi rozwalić całe zajęcia, dlatego postanowiliśmy 
 ich rozdzielić, i trenować z każdym osobno.
Samodzielnie przepływanie
torów.
Tu swoje umiejętności zaprezentował
Kacper
Obydwoje bardzo się starają, ale gdy tylko trener spuści ich z oka, na basenie robi się "Meksyk" , jest bardzo głośno, chłopcy chlapią, i przeszkadzają sobie nawzajem.
Moje przypuszczenia, że będą nie do ogarnięcia, sprawdziły się i to bardzo szybko ;-)
Postanowiliśmy jednogłośnie, że od następnych zajęć, które już w środę ,chłopcy mają trenera na wyłączność, i nikt nie będzie sobie przeszkadzał.
Jakość zdjęcia może nie jest za dobra,
ale złapać Jacka skaczącego do wody
graniczy z cudem.
Mam nadzieję, że go widzicie ?
Podpowiadam słupek nr.2
Jestem pewna, że takim treningiem zyskają dużo więcej.
I co ważne bardziej się wyciszą, i trening będzie miał sens.
Po każdym treningu musimy nagrodzić naszych małych pływaków więc zawsze, znajdzie się   czas na małe szaleństwo, dziś do wyboru były zjazdy z rury, lub skoki do wody.
Jacek wybrał to drugie ;-), po każdym skoku sam musiał wypłynąć i dotrzeć do brzegu.
Tutaj mama trochę się denerwowała, ale tata uspokajał, mnie mówiąc, że wie co robi, i że oni tak zawsze :-)
Więc hop do wody......


Tutaj spokojny tata stoi z tyłu, a pierworodny sam
skacze na głębokość prawie 4m.

wtorek, 3 czerwca 2014

Koszmarny tydzień

Tyle się u nas w ostatnim tygodniu działo, że komputer poszedł całkowicie w odstawkę.
Cały poprzedni tydzień , był dla nas fatalny, a wszystko zaczęło się od poniedziałku od godziny 5:00, kiedy to mama z tatą źle dogadali się co do zabrania samochodu, zabrał go do pracy tata, a ja spóźniłam się na ważne spotkanie, i tak potoczył się cały tydzień.
Jacek przechodził bardzo ciężkie dni, były chwile, że bałam się, aby to nie był regres. 
Robił w domu takie "jazdy", że ciężko było go opanować. Z tego też powodu konieczne będą konsultacje psychologiczne, na które wybieramy się w najbliższym czasie.
W związku z takim , a nie innym zachowaniem Jacka, zajęć w tym felernym tygodniu doszło nam tyle, że w domu nie było czasu nawet normalnego obiadu ugotować.
W następne dni, dowiedzieliśmy się, że nasz kolega walczy w szpitalu o życie, i to już było za dużo, jak na trzy dni.
Wiedziałam, że jak się tydzień zaczął , tak pewnie też się skończy, i się nie pomyliłam :-(. Pobyt w szpitalu skończył się tragicznie.
Był czwartek , a ja miałam już serdecznie dosyć, ale został jeszcze piątek , którego szczerze mówiąc już się bałam, i słusznie , gdyż chłopcy wrócili ze szkoły cali zakatarzeni, oczy załzawione , a czoło ciepłe.
Naszpikowałam ich lekarstwami, aby od soboty układało się już w naszym życiu tak jak powinno.
Na szczęście się udało. 
I w sobotę dzieciaki byli już na równych nogach.
Pojechaliśmy na festyn do naszej świetlicy, gdzie panowie szaleli całe cztery godziny.




Dzień dziecka spędziliśmy w Chorzowie, dopisała pogoda i mogliśmy troszkę wymęczyć chłopaków, niestety kolejka po bilety do wesołego miasteczka była ogromna, stanie około 2 godziny, odpuściliśmy, wiedząc, że nie wystoją ani chłopcy, ani rodzice tyle czasu w miejscu.
Przejechaliśmy się kolejką nad parkiem zjedliśmy pyszne lody, nachodziliśmy się za cały tydzień i padnięci wróciliśmy do domu :-)
Wracamy więc pomalutku do formy, choć łatwo nie jest , ale jak mówi stare dobre przysłowie
" co nas nie zabije , to nas wzmocni" i oby tak było w naszym przypadku.








środa, 7 maja 2014

Lekcja pokazowa

Ośrodek do którego uczęszczają chłopcy zaprosił rodziców, aby zobaczyli jak pracują ich dzieci.
Wczoraj lekcja pokazowa odbyła się w grupie Jacka, a dziś obserwowaliśmy Kacpra.
Jacek wraz z rówieśnikami mieli przedstawić i opowiedzieć o zwierzętach , które w większości żyją na wsi.
Zaczynali od nazwania wszystkich zwierząt, które pojawiły się na tablicy.
Mimo, iż nie mieszkamy na wsi, Jacek znał nazwy zwierząt, a nawet potrafił je naśladować :-).
Wiem, że dla jednych to normalna sprawa, jednak dla nas ,te normalne sprawy to wielkie sukcesy.
Potem padło zadanie, aby powiedzieć co te zwierzęta nam dają, i po co są nam potrzebne.
Z tym było trochę gorzej, ale to , że ze świń są schabowe , a kura daje jaja było dla Jacka oczywiste.
Po chwili stwierdził, że z mleka od krowy ma dziś jogurt na śniadanie ;-) i kolejne zadanie zaliczone przez starszego z braci . Pani zapytał co daje nam owca ? Jacek stwierdził, że szalik i że owcy nie lubi, pytając dlaczego, sprytnie odpowiedział, "  no dlatego, że daje szalik", którego nosić nie cierpi!
Żeby Jacek choć trochę polubił owce, wychowawczyni pokazała mu jeszcze kilka innych rzeczy, które lubi i które dostajemy między innymi od tego zwierzątka .
Na koniec zostało zadanie tylko dla Jacka, który jako jedyny w grupie zna już wszystkie literki.
Musiał wymienić na tablicy wszystkie zwierzęta o których dzisiaj rozmawialiśmy.
Uradowany zabrał się do pracy.
Literki wszystkie zna, ale problem polega na tym, że sam nic nie napisze, tzn. trzeba mu dyktować literki po kolei, aby powstało z nich jakieś słowo, czyli jest hasło:
Jacek piszemy pies.
Napisz P.
Napisz I.
Napisz E
Napisz S.
Tak wszystkie literki potrafi napisać, ale zdanie to na dzień dzisiejszy temat nie do przeskoczenia, a szkoda bo potencjał jest w nim ogromny.
Gdyby tylko nauczył się czytać, pochłaniałby książki w mgnieniu oka, tak je uwielbia. .

Literki jakie są każdy widzi,
koślawce na maksa ;-)
ale są i to jest najważniejsze 

Na pisaniu pierwsza lekcja pokazowa się zakończyła.
Dziś natomiast swoje osiągnięcia chciał zaprezentować mamie , Kacperek.
Pani prowadząca, przygotowała dla dzieci legendę o Krakowie. Zaczęła oczywiście od jej przeczytania, żeby dzieciaczki zapamiętały, o czym czytała, kazała im w trakcie czytanie pokazywać ,  np. krakowski smok był olbrzymi, i tu pytała, " jak olbrzymi jest smok"? wtedy dzieci aż zrywały się z krzeseł, aby pokazać. 
Kacper, nawet dobrze sobie poradził, zapamiętał, że przez Kraków płynie rzeka Wisła, i co najważniejsze, że smok pękł bo jadł za dużo baranów, a potem wypił za dużo wody , czyli praktycznie wszystko huuura;-).
Po przeczytaniu, każde dziecko dostało kartkę, na której naklejali, przygotowane przez nauczycielki obrazki, oraz napisy.


Super jest patrzeć na postępy chłopców. Główki im pracują, więc jeszcze wszystko przed nami.


sobota, 26 kwietnia 2014

ogrodowo truskawkowo

Święta, święta i po świętach. Te dni minęły nam fantastycznie, a w lany poniedziałek moi chłopcy po raz pierwszy pokazali na co tak naprawdę ich stać. Ze względu na wcześniejsze miejsce zamieszkania, zbytnio nie korzystali z tego dnia, gdyż w koło same ulice i mnóstwo pędzących aut.
W tym roku było zupełnie inaczej, biegali z wodą po całym osiedlu, przebierając się ze sto razy.
Radości było co nie miara ;-).
Ale spokojny okres to już za nami, i znów żyjemy od piątku do piątku ;-).
Ostatnimi czasy pracy jakby nam przybyło, dużo ćwiczeń i rehabilitacji, do tego doszedł jeszcze wyjazd Jacka. 
Mój synuś pierworodny właśnie jest w drodze do swojego ulubionego miejsca, czyli Medjugorie, 
a ostatni tydzień, był dla niego strasznie długi, kazał pakować się już we wtorek, i codziennie odliczał dni do wyjazdu.
Wiedział, że wyjeżdża po dogoterapii, więc z niecierpliwością czekał na psa, który odwiedza ich w Ośrodku, w każdy piątek.

Jacek na dogoterapii 

Aby zapewnić chłopcom trochę rozrywki, robiliśmy dosłownie wszystko. Kacper, aby miał zajęcia non stop, a Jacek żeby nie pytał codziennie po tysiąc razy, kiedy będzie piątek ?.
Trochę imprezowaliśmy na urodzinach u kolegi chłopców.
Szaleństwo, to zdecydowanie to , co Oni lubią najbardziej, zresztą, chyba każdego małego gagatka .

W siódmym niebie :-)

Bracia jako pierwsi weszli na plac zabaw,
za to zeszli jako ostatni :-)
Szaleństwo

Tak piękna pogodę, trzeba było wykorzystać. 
Okazało się, że mam w domu ogrodnika.
Kacper w Ośrodku, razem z panią wychowawczynią, zbudowali mały ogródek, w którym mój synuś sadził truskawki, cebulkę i inne pyszności. Jak przystało na prawdziwego mężczyznę , łopata i do dzieła ;-).
Kacper kopał, a Pani sadziła sadzonki, choć pozwolił jej zasadzić tylko jedną, bo resztę chciał już sam.

Kochany pracuś 
                                   
no i mamy truskawki .
Przyszły tydzień zapowiada się trochę spokojniejszy, gdyż  pracy o połowę mniej, i ćwiczyć wystarczy tylko z jednym .
 Jacek odpoczywa od nas, a my trochę od niego. 
Znając życie nie zadzwoni do nas ani raz ;-), więc przez najbliższe dni, ani ja , ani Wy nie dowiecie się co u niego słychać.

Chciałabym podziękować w imieniu własnym i chłopców wszystkim, którzy przekazali  swój 1% podatku na leczenie braci Petelczyc.
Kochani bardzo Wam wszystkim dziękujemy.
Był to nasz pierwszy raz, w zbieraniu pieniędzy z podatku, całość wykorzystamy na dalszą rehabilitację, i jeśli się nam uda , turnus rehabilitacyjny.