Ale szybkie tempo życia w naszym domu to normalka, jak się nic nie dzieje, to wszystkim nam się włącza ADHD.
Przez ten cały czas, ostatnich zmian, które są w naszym domu, bacznie przyglądam się chłopcom, bo wiadomo ,że jak autyzm, to brak akceptacji zmian, a u nas jest wręcz przeciwnie.
Chłopcy bardzo się cieszą z nowego mieszkania, otoczenia, i nie mogą doczekać się na swoje pokoje, czynnie biorą udział w remoncie, na tyle na ile potrafią, ale nowe otoczenie to dla nich wielka frajda, chodzą codziennie i pytają, kiedy to w końcu pójdziemy ze starego domu.

Codziennie idą zadowoleni na świetlicę ( oczywiście idą już sami!!!), zapraszają kolegów, i koleżanki do domu, a trudność w budowaniu relacji z innymi dziećmi, to jakbym pisała o kimś innym , bo to ich w ogóle nie dotyczy.
Trzecia sprawa- nadwrażliwość na dźwięk i światło.
Jeszcze jakiś czas temu Kacper często zasłaniał uszy przy głośniejszych dźwiękach , teraz tego nie ma! Odpowiada mu głośna muzyka, a czasem nawet bardzo mocne dźwięki.
Mowa chłopaków, nadal jest w tyle, ale jeśli ktoś potrafi słuchać, to spokojnie się z nimi dogada.
Po naszych porządkach i segregowaniu zabawek, bez żadnych problemów wyrzuciliśmy dwa wory zepsutych, starych i nieużywanych , więc niezwykłe przywiązanie do przedmiotów, też nie do końca wchodzi w grę. Jedynie nasz niebieski Miś , który jest z nami od siedmiu lat, jest nie do ruszenia, i nikomu go Kacper nie odda, natomiast Jacenty nie ma zabawki , z którą nie mógłby się rozstać.
Jedyne czego do końca ich jeszcze nie nauczyłam to nieświadomości zagrożeń, choć czasem wydaje mi się, że to ja bardziej jestem przewrażliwiona, niż oni nieświadomi. Słysząc jak zachowywali się na koloniach, wakacjach okazywało się, że byli bardzo ostrożni, i dokładnie sprawdzali gdzie są bezpieczni, a gdzie nie.
Jeśli chodzi o rozmowę i
patrzenie w oczy, to jest od dwóch lat opanowane Mogliby nie jedną panienkę zauroczyć, tak pięknie patrzą.
Tak więc czy to na pewno moje dzieci.